31.07.2014, 21:40 | czytano: 2530

Nie był ten rajdowcem....

... co nie skończył tatrzańskiego - mówili dawniej specjaliści od rajdów motocyklowych. W sobotę i niedzielę w Nowym Targu rozegrany zostanie 69. Międzynarodowy Rajd Tatrzański, który będzie VII i VIII eliminacją indywidualnych mistrzostw Polski w motocyklowym trialu. „Tatrzański” od 1971 roku ma dopiero charakter imprezy trialowej, która ma w nazwie wpisane „ im. Kazimierza Jurkowskiego”.
W 1934 roku mecenas Kazimierz Jurkowski z Polskiego Klubu Motorowego w Warszawie wybrał się na swoim Rudge do Partenkirchen – Fuessen i jako pierwszy polski motocyklista, zaliczył Sześciodniówkę FIM. Trzy lata później, 11 września 1937 roku, wystartowało z Zakopanego 47 zawodników, z których jedenastu przejechało 375 kilometrową trasę I Rajdu Tatrzańskiego i po dwóch dniach zameldowało się na mecie. Jurkowski brał udział w trzech pierwszych rajdach zdobywając w latach 1937 i 38 złote medale, a w 1939 roku był pierwszy w klasie 250 cm. Mecenas Jurkowski przeniósł na nasz grunt elementy Six Days, a impreza powstała z jego inicjatywy rozrosła się po wojnie do gigantycznych rozmiarów. Jurkowski tego już nie doczekał. Zginął podczas okupacji.
W latach 50 –i 60-tych trasa liczyła 600 km, którą zawodnicy mieli pokonać w trzy dni. O wyniku decydowały nie tylko spóźnienia na PCK, ale także próby sportowe. Do 1965 roku była to mieszanka dzisiejszego enduro (długość trasy, wysokie przeciętne – przyp. SL) i trialu, czyli odcinki jazdy stylowej (OJS).

Rajd w tamtych czasach cieszył się ogromną popularnością. Ludzie brali urlopy, żeby z drugiego końca Polski przyjechać i zobaczyć śmiałków, którzy na motorach wyprawiają cyrkowe sztuczki. A było kogo podziwiać. Zjeżdżała cała śmietanka rajdowców. Startowało ponad 200 motocyklistów, w tym cała czołówka europejska. Pudil, Zeman, Mrazek, Valek z zespołów fabrycznych CZ i Jawy, Sammy Miller, wówczas najlepszy na świecie, dwukrotny mistrz Europy, supersilne teamy Maico, Husgvarny, MZ. Polacy wtedy jeździli na Junakach, SHL i WSK. Ciekawostką niech będzie to, że każdego roku podczas rajdu była ulewa.

Dzisiaj rajd się zmienił. Jeździ się dwa dni i pokonuje najwyżej 40 km, a o wyniku decydują odcinki jazdy obserwowanej (OJO). Tradycyjnie rajd zawsze usytuowany jest w trudnym terenie. Sekcje natura wytycza, między korzeniami, po kamieniach, w potokach.... Chociaż były wyjątki, że – dla „leniwych” widzów, którym nie chce się iść w góry, ustawiano sztuczne odcinki. W ostatnich latach również jeden odcinek będzie sztucznie ustawiony przed bazą rajdu. Siedząc przy „piance” można było zobaczyć każdego rajdowca.

Tegoroczny rajd zapowiada się bardzo interesująco. Start zapowiadają wszyscy najlepsi polscy trialowcy. Wystartują również zawodnicy z Czech, Słowacji, Litwy, Rosji. Niewątpliwą atrakcją dla sympatyków oraz zawodników biorących udział w zawodach będzie – to już tradycja - parada motocyklowa ulicami miasta Nowego Targu i koncert muzyki country. Na nowotarskim rynku odbędą się pokazy motocyklowe. A sam rajd? Odcinki jazdy obserwowanej usytuowane będą w Gorcach Wspólnoty leśnej Wsi Waksmund.

Stefan Leśniowski

Zobacz więcej na

Zobacz pełną wersję podhale24.pl