22.09.2017, 14:20 | czytano: 2603

Testowaliśmy nową Insignię Grand Sport

Flagowy model Opla w swojej nowej wersji pojawił się w salonach nieco przed wakacjami, a teraz, dzięki uprzejmości firmy Marimex - dealara tej marki działającego w Nowym Targu, Myślenicach i Krakowie mieliśmy okazje lepiej poznać ten samochód.
Samochód który dla nas przygotowano to bardzo bogato wyposażona wersja z dwulitrowym silnikiem o mocy 260 koni mechanicznych i napędem na wszystkie 4 koła. Nowa Insignia nazywa się Grand Sport i rzeczywiście, już na pierwszy rzut oka jej linia utwierdza nas w przekonaniu o jej dynamice. Poprzedni, produkowany przez blisko 10 lat model był ładny i krągły, ale poza wybranymi wersjami trudno było doszukać się w nim sportowej pasji. Nowy model z nisko przeprowadzoną linią dachu, szeroką i dość płaską maską i wąskimi szerokimi reflektorami robi wrażenie.


Poprzedni model był bez wątpienia rynkowym przebojem i razem Oplem GT, roadsterem oferowanym w latach 2007-2009 wprowadził markę Opel do nowej motoryzacyjnej rzeczywistości. Przed nową Insignią niełatwe więc zadanie.



Nasz biały testowy samochód prezentował się zachęcająco już na parkingu u dealera. Wielkie 20 calowe koła z niskoprofilowymi oponami dawały nadzieje na dynamiczną podróż, a wygodny, regulowany elektrycznie w wielu płaszczyznach fotel kierowcy gwarantował dodatkowo jej komfort. Pasażerowie, nawet ci na tylnej kanapie również nie mieli powodów do narzekań - wygodne, dobrze wyprofilowane siedziska i odpowiednia ilośc miejsca. Dodatkowo w testowanej przez nas wersji koło kierownicy oraz wszystkie miejsca były podgrzewane. To fajne rozwiązanie na zimę.

Nowa Insignia wyposażona jest w cały szereg systemów i rozwiązań poprawiających bezpieczeństwo jazdy. Znany już z poprzedniego modelu adaptacyjny system oświetlenia został jeszcze udoskonalony zapewniając komfort jazdy w nocy w każdych warunkach. Dobrze działa też asystent zmiany pasa, sygnalizujący pojazd w "martwym polu" czy ostrzeżenie przed zjechaniem z toru jazdy.



Kokpit Insigni Grand Sport jest czytelny, funkcjonalny i skromny w porównaniu z poprzednikiem. Skromność to w tym przypadku atut bo w pierwszych wersjach Insignii w 2008 roku mnogość przycisków i pokręteł na desce rozdzielczej przekraczała możliwości postrzegania nawet największych gadżeciarzy. Teraz wszystko co potrzeba jest pod ręką i dokładnie tam, gdzie się tego spodziewamy.
Na konsoli króluje potężny dotykowy ekran za pomocą którego sterujemy większością systemów, a wszystko jest na nim urządzone przejrzyście i intuicyjnie. Kolejny ekran umiejscowiono w miejscu zegarów - tu połączono tradycje z nowoczesnością gdyż część wskaźników pozostała w dotychczasowej formie a centralą część zastąpił ekran dający się dopasować do oczekiwań kierowcy.


Dzięki wyświetlaczowi HUD który najważniejsze informacje pokazuje wprost na przedniej szybie w polu widzenia kierowcy nie aj jednak potrzeby zbyt często odrywać oczu od drogi. Na szybie zobaczymy prędkość, powiadomienia z systemów bezpieczeństwa i nawigacji. Ta ostatnia podpowie nam nawet jakie ograniczenie prędkości obowiązuje w miejscu gdzie aktualnie jesteśmy.



Nasza 260 konna Insignia była więcej niż dynamiczna. Benzynowy silnik błyskawicznie rozpędzał samochód a napęd na wszystkie koła gwarantował przy tym doskonałą trakcję. Wyprzedzanie w pozamiejskim ruchu czy jazda po krętych podhalańskich drogach to w takim zestawieniu niezła frajda. Aby nie tracić humoru nie spoglądaliśmy na wskaźnik średniego zużycia paliwa ale z pewnością taka moc nie bierze się z niczego.

Nasze auto wycenione zostało na około 160 tysięcy złotych ale w takiej specyfikacji napędu i wyposażenia trudno się temu dziwić. Nowa Insignia oferowana jest w spokojniejszych specyfikacjach już od niespełna 100 tysięcy złotych i za tą cenę dostajemy jak się wydaje kawał solidnego i atrakcyjnego samochodu. Mimo, że nowy model w sprzedaży jest zaledwie od kilkunastu tygodni na ulicach już spotykamy pierwsze Insignie Grand Sport. Pozwala to sądzić, że nowy model został dobrze przyjęty przez konsumentów i będzie godnie kontynuował blisko 10 letnią tradycji flagowego Opla.

zdj. Michał Adamowski
komentarze
sokrateles25.09.2017, 20:55
Etymologicznie słowo 'insignia' to nic innego jak tylko atrybut wyższości, odznaka, wyróżnik (naszywka, naklejka, tudzież jakiś przedmiot, np. berło w przypadku władców) stanowiąca dowód na przynależność do jakiejś elitarnej grupy. Niestety, w przypadku posiadaczy tych akurat motoryzacyjnych "insigni" jest to symbol głupoty, braku odpowiedzialności i wyobraźni, jeżeli dla tego pokroju ludzi wyprzedzanie w pozamiejskim ruchu to, cytuję: "niezła frajda". Szkoda tylko że na naszych kompletnie niedostosowanych do dużych prędkości drogach ta niezła frajda nazbyt często kończy się albo w trumnie albo na OIOM-ie z perspektywą spędzenia reszty życia w męczarniach na wózku inwalidzkim. Co więcej, taki członek samochodowej elity opla może wskutek brawury i braku odpowiedzialności zabić na drodze nie tylko siebie samego, ale równie dobrze może zabić lub zrobić do końca życia kalekę z kogoś, kto znalazł się w złym miejscu i w złym czasie na drodze kiedy akurat ten motoryzacyjny snob doznawał "niezłej frajdy" przy wyprzedzaniu na podwójnej ciągłej. Naprawdę, zacznijmy dawać odpór tego typu werbalnym zamachom na nasz język, popatrzmy krytycznie jakich manipulacji leksykalnych potrafią się dopuścić koncerny aby wlulić nam kolejnego potworka na rynek. Jeszcze nie ucichła do końca afera z fałszerstwami spalin volkswagena, a już następny koncern (też niemiecki, ale to nie jest już takie istotne tutaj) serwuje nam insygnia na najtańszym tandetnym plastiku, jak pisze przede mną designer. Myślmy, proszę.
Były pracownik VW25.09.2017, 19:44
Panie "Designer" Passat oczywiscie lepszy z silnikami diesla, w których pękają głowice albo benzynowymi TSI , biorącymi takie ilości oleju, że świece non stop zalewa, :D Ople rdzewiały do 2000 r., teraz maja pełny ocynk. Insignia to świetny samochod, ładna dynamiczna linia, sprawdzone jeszcze z poprzedniej wersji silniki. Bardzo dobre wyposażenie. Cena przyzwoita. Będzie rynkowym hitem, zarówno wśród nowych, jak później spośród używanych aut.
Designer25.09.2017, 14:50
Zobaczymy po ilu latach zgnije :D
Najbardziej podoba mi się kolumna kierownicy - niby auto wypasione, nakładzione bajerów, deska rozdzielcza obszyta podwójnym szwem, a kierownica osadzona na plastikowym bloczku jak w Corsie - najtańszy tandetny plastik. Ciężko w oplu z dbałością o detale :/
Adam2225.09.2017, 11:07
Fajne autko
Nowoczesny.pl25.09.2017, 07:27
23°C i słońce, to już historia.
Zdjęcia archiwalne.