17.09.2014, 21:34 | czytano: 1246

Czy Euroregion Tatry ma sens? Rozmowa z Bogusławem Waksmundzkim, przewodniczącym Rady Euroregionu Tatry

zdj. Michał Adamowski
"Za 20 lat Nowy Targ będzie stolicą dla Europejskiego Ugrupowania Współpracy Terytorialnej TATRY" - mówi przewodniczący Rady Euroregionu Tatry Bogusław Waksmundzki. Przypomnijmy, w tym roku Euroregion Tatry świętuje jubileusz 20-lecia.
Czy po tylu latach naszej obecności w Unii Europejskiej istnienie Euroregionu Tatry ma jeszcze sens? Przecież miał służyć oswajaniu nas z sąsiadami i Unią.
- Unia Europejska była tworzona równolegle do euroregionów, a mimo to nadal one w Europie funkcjonują. Przede wszystkim dlatego, że miały i mają wciąż dwie funkcje: wspierać rozwój i przybliżać sąsiadów. Historycznie pogranicza zawsze były słabsze, bo mniej w nie inwestowano. Po drugie były areną sąsiedzkich sporów. Dlatego tak ważne są przedsięwzięcia infrastrukturalne, które wspieramy. Po drugie relacje sąsiedzkie wciąż się zmieniają. Urodziły się kolejne pokolenia, Polacy i Słowacy prowadzą firmy po obu stronach granicy. To nowe wyzwania i nowe możliwości.

Z perspektywy Nowego Targu efekty działań Euroregionu widać wyraźnie. Czy w pozostałych miejscach te działania mają taką dużą skuteczność?

- Widać, bo miasto Nowy Targ (samorząd, stowarzyszenia działające na terenie miasta) wiele z Euroregionu korzysta. Biorąc pod uwagę doświadczenia innych samorządów Euroregion Tatry jest ważnym elementem ich rozwoju. Weźmy na przykład Jabłonkę, Muszynę, Szczawnicę, Powiat Nowotarski wszędzie tam pojawiły się twarde inwestycje i także miękkie projekty na współpracę „Ludzie ludziom”. Bez wsparcia euroregionu by nie powstały, bo nie byłoby na nie pieniędzy. Wiele projektów wykonali ludzie po obu stronach granicy.

Jaki będzie Euroregion Tatry za 20 lat?
 - Nie wiem jak inny, ale będzie z pewnością odpowiednikiem obszaru transgranicznego, w którym Nowy Targ będzie odgrywał najważniejszą rolę. Będzie stolicą dla Europejskiego Ugrupowania Współpracy Terytorialnej TATRY. My musimy sobie poradzić we współpracy z kolegami z południa Tatr i to jest wyzwanie, ale i szansa. Biorąc pod uwagę, że w Europie duże znaczenie mają takie obszary współpracy na pograniczu to i my skorzystamy z tego atutu jakim jest położenie dla rozwoju turystyki. Tej turystyki z punktu Europy, a nie jedynie Warszawy czy Bratysławy.

mat. prasowy
komentarze
chyba to tak19.09.2014, 08:00
Euroregiony to nie twory administracyjne ... to stowarzyszenia jakich wiele powstaje
Koła Gospodyń ... Lokalne Grupy działania ,,, straże pożarne ... związki podhalan to też stowarzyszenia
guguś18.09.2014, 22:59
@ pozdrawiam:
No i kto tu rzekomo pieprzy bez sensu? Tereny przygraniczne historycznie pulsowały życiem a nie upadały gospodarczo - to raczej gdy zmieniano granicę i już przestawały być przygraniczne to wtedy dopiero upadały, ale nie jak były przygraniczne. Chwała Bogu że Euroregion nie ma takiego sztabu jak burmistrz miasta a ten kto zajmuje się naprawdę pracą nie potrzebuje promocji bo to co robi, pod warunkiem że to ma sens, jest tej pracy najlepszą promocją. Coraz więcej ludzi nie dostrzega już jakiegokolwiek sensu w działalności Euroregionu i to jest fakt, a dżentelmeni nie dyskutują o faktach.
bez sensu18.09.2014, 11:15
Euregion obecnie pełni funkcje towarzyską dla niektórych osób
z pogranicza.Scalanie podhalanów ,orawiaków,,spiszaków było kilka
wieków wcześniej niż powstał ten przedziwny twór adminisracyjny !
Pozdrawiam18.09.2014, 08:27
guguś powtórzę za Pytlikiem - obywatelu nie pieprz bez sensu

szkoda ze Euroregion nie ma takiego sztabu doradców jak burmistrz miasta, mógłyby pokazać to co robi a tak zajmuje się tylko pracą bez wielkiej promocji
Brawo Euroregion Tatry i panie tam pracujące.
guguś18.09.2014, 00:47
Nie jest prawdą jakoby "historycznie pogranicza zawsze były słabsze bo mniej w nie inwestowano", a dla przykładu podam chociażby Łódź na przełomie 19-tego i 20-tego wieku, kiedy miejsce to leżało na granicy Prus i Rosji. To właśnie ze względu na fakt znajdowania się Łodzi na pograniczu pojawili się tam np. Anglicy ze swoimi inwestycjami, zresztą nie tylko Anglicy i nie tylko z inwestycjami, bo dziś zapewne mało kto pamięta że ŁKS został założony przez angielskich właścicieli fabryki nici, którzy po prostu nudzili się popołudniami, dlatego stworzyli klub piłki nożnej. Tam gdzie pojawiają się możliwości tam na wyścigi ściągają z całego świata inwestycje, a za inwestycjami rozwój innych obszarów ludzkiej działalności i wcale nie potrzeba do tego żadnego Euroregionu. Owszem, Euroregion Tatry był przydatny, wypełnił swą rolę, mniejsza o to czy na minus dopuszczający czy na pełnego dopa, ale funkcję swą w okresie poprzedzającym akcesję do EU wypełnił. Teraz nadszedł czas aby tę instytucję rozwiązać. Zresztą, o jakim "wyzwaniu" i o jakiej "szansie" p. Waksmundzki tu wygaduje? Sens ma współpraca przygraniczna w bogatej Europie zachodniej, natomiast w przypadku takich państw jak Polska i Słowacja ta współpraca polegać może co najwyżej na dzieleniu biedy (w najlepszym wypadku, bo gorzej jeśli zamiast tego pojawi się niezdrowa rywalizacja o środki z EU, która umożliwi biurokratycznej Brukseli zastosowanie wobec obu naszych państw zasady divide et impera).
Zobacz pełną wersję podhale24.pl