18.07.2016, 16:16 | czytano: 1082

Polak - Węgier dwa bratanki… - wspólna biesiada i koncert (zdjęcia)

Rzęsisty deszcz padający w sobotę od samego rana zmusił organizatorów VI Dni Przyjaźni Polsko – Węgierskiej do odwołania Szalayowskiego Nocnego Spływu Dunajcem. Jednak na uczestników obchodów czekały inne atrakcje.
Organizatorzy przygotowali dla nich biesiadę w namiocie pod kolejką na Palenicę. O ciepłą, rozgrzewającą strawę zadbali uczniowie z Zespołu Szkół Zawodowych i Placówek z Krościenka a pyszne sałatki dostarczył Hotel Batory. Ponadto wystawcy biorący udział w Festiwalu Wina i Smaków Węgierskich częstowali tradycyjnymi smakołykami naszych bratanków.
Biesiadę umilały mocne głosy Chóru Flisaków, który istnieje przy Polskim Stowarzyszeniu Flisaków Pienińskich na Rzece Dunajec oraz  Kapela z Bukowiny Tatrzańskiej.

Gdy deszcz zelżał, dyrektor Miejskiego Ośrodka Kultury w Szczawnicy Piotr Gąsienica zaprosił wszystkich pod scenę obok namiotu.

W tym momencie nastąpił bardzo uroczysty moment: burmistrz Grzegorz Niezgoda wręczył Medale za Zasługi dla Miasta i Gminy Szczawnica im. Józefa Szalaya dwóm węgierskim dyplomatom, a zarazem miłośnikom Szczawnicy: prof. Istvanowi Kovacsowi oraz Imre Molnarowi.

Następnie na scenie pojawili się artyści, rozgrzewający publiczność gorącymi rytmami rodem z polskich gór oraz węgierskie czardasze.

Najpierw na scenie wystąpiła grupa śpiewacza Derenczanie, składające się z pań, których potomkowie prawie 300 lat temu wyemigrowali z Podhala na Węgry, a następnie Dziecięcy Zespół Pieśni i Tańca „Ciardasie” z Czarnej Góry, prezentując pieśni, tańce i zabawy spiskie.

Zwieńczeniem wieczoru był występ folkowego zespołu z Żywca o nazwie Tekla Klebetnica z Robym Lakatosem - pochodzącym z Budapesztu światowej sławy cygańskim skrzypkiem. Było to wspaniałe spotkanie młodości i świeżości z doświadczeniem i wirtuozerią.
Mimo, że deszcz nie dawał za wygraną, publiczność nie chciała puścić muzyków ze sceny. Bisom nie było końca. Niestety o północy trzeba było zakończyć występy.

Podczas całego wieczoru Polacy i Węgrzy integrowali się ze sobą, mimo widocznych trudności lingwistycznych.

Joanna Dziubińska
zobacz także
komentarze
Smok18.07.2016, 21:14
Jakby jakiś Węgier czytał: Pozdrowienia z Polski dla braci Węgrów.


Razem przeciwko czerwonej, unijnej hołocie!
xsxsxsxsx18.07.2016, 20:47
Imprezy MOKU w Szczawnicy mają to do siebie że kupe kasy wpakowywanych jest tylko po to , aby elity mogły się bawić . Coraz mniej myślą o potrzebach turysty i mieszkańca , a coraz więcej o tym, aby impreza była okazją aby sfotografować się i ogrzać przy ambasadorach , senatorach i posłach . Żenua
cynamon18.07.2016, 19:01
W Szczawnicy zawsze jest fajnie . A w Nowym Targu wręcz przeciwnie.
Zobacz pełną wersję podhale24.pl