05.11.2017, 12:19 | czytano: 1601

Jak Japończyk widzi nasz region?

Japońskie prestiżowe pismo HIDEN opublikowało artykuł na temat sztuk walki na Podhalu. Informację o tym oraz tłumaczenie tekstu przesłał nam sensei Aleksander Kozieł.
Oto jego tłumaczenie:
"To było latem 1974 roku, kiedy po raz pierwszy odwiedziłem Warszawę. W tym czasie Polska była kontrolowana przez socjalizm pod dominacją Związku Sowieckiego (Rosja). Wszystkie budynki były stare i pokryte grubą warstwą brudu i sadzy. Większość samochodów wyglądała tak staro, jak gdyby zostały wyprodukowane zaraz po drugiej wojnie światowej.

Widziałem ten kraj jak na zdjęciach zrobionych w sepii. Od tamtej pory minęło 43 lata, a Warszawa zmieniła się diametralnie w nowoczesną metropolię ze wspaniałymi centrami handlowymi pokrytymi szkłem, sztucznie
ukształtowanymi drapaczami chmur itp. Na emeryturę przeszedłem dwa lata temu w wieku 65 lat, a teraz mam tak wiele wolnego czas, że mogę często przyjeżdżać do mojej ukochanej Warszawy . Teraz jestem zajęty nauczaniem oryginalnego Japońskiego Jujutsu z Gyakutedo, zarówno w Japonii, jak i w Polsce. Mówiąc o upowszechnianiu Jujutsu w Polsce, tu jest tak samo jak w innych europejskich krajach, „z punktu widzenia japońskiego Jujutsu-ka” zawierają brutalne techniki, zwane tu jako„Jiu jitsu”. Takie europejskie Jiu jitsu stworzone przez osoby nie-japońskie składa się z technik wykorzystujących prostą mieszankę judo, aikido i karate, a zatem nie ma delikatnego i wyrafinowanego „know-how”, który powinien być istotą Jujutsu.

Przypadkowo, około 3 lat temu, w internecie, znalazłem jedną szkołę Jujutsu znajdującą się dość daleko od Warszawy, na terenie górskim w pobliżu granicy między Polską a Słowacją. Zauważyłem, że to Dojo ma związek z japońskim mistrzem, którego znałem. Zaciekawiło mnie, dlaczego to Dojo znajduje się w obszarze górskim, a nie w wielkim mieście, jakim jest Warszawa, jaki ma związek z japońskim mistrzem. Potem po dwóch latach nawiązałem kontakt z tym mistrzem przez Facebook. Nazywa się Makoto KOJIMA, stworzył on KISHIN JUKU i promował Aiki Jujutsu. Chciałem odwiedzić to Dojo napisać artykuł w serii raportów zatytułowanych „Raport Budo z Europy;, które zostały opublikowane w japońskim magazynie Budo „HIDEN”. Tak więc po 3 latach mogłem w końcu zrealizować moje badania i wywiady z akceptacją Mistrza KOJIMA.

Mówię o Mistrzu KOJIMA, który założył KISHIN JUKU. Każdy czytelnik HIDEN może rozpoznać jego nazwisko. Jego główne DOJO znajduje się w Akabane w Tokio i ma jeden krajowy oddział w Osace, a także cztery oddziały zagraniczne w Europie, (Francja, Belgia, Anglia i Polska). Włożył duży wysiłek wprowadzeniu jednej z japońskich, tradycyjnych szkół Aiki Jujutsu w Europie. Nie jest w tak sędziwym wieku, jak ja, (moje ciało zaczęło fizycznie słabnąć wraz z wiekiem), więc możemy oczekiwać, że Mistrz KOJIMA będzie dalej rozwijał swoją aktywność.

Mamy ten sam cel, aby wprowadzić autentyczne tradycyjne japońskie Jujutsu do wielu Budo-ka w Europie, ja nie mogłem osiągnąć tyle co Mistrz KOJIMA, ze względu na ograniczenie moich możliwości, w moich oczach, wygląda niczym błyszcząca gwiazda.Teraz przedstawię Państwu Polski oddział KISHIN JUKU, o nazwie YAMABUSHI DOJO.

Nazwa Polski pochodzi od słowa "pole", co oznacza szeroką równinę (tj. oznacza kraj, którego terytorium rozciąga się nad szeroką równiną w północno-wschodniej Europie). Na południu Polska ma również tereny górskie. W obrębie granicy ze Słowacją jest kilka pasów górskich, gdzie znajdują się góry o wysokości około 2000m.

Kiedy wyjeżdżamy ze starej stolicy Polski Krakowa, na południe, wysokość terenu wzrasta a sceneria zmienia się z równin na tereny górskie. YAMABUSHI DOJO znajduje się w Nowym Targu, 84 km na południe od Krakowa, czyli około 1 godziny i 30 minut jazdy samochodem. Miasto liczy 34 000 mieszkańców i jest średniej wielkości miastem w Polsce. Siedziba a zarazem główny oddział YAMABUSHI DOJO znajduje się w budynku Miejskiego Ośrodka Kultury (centrum miasta).

W sąsiedztwie Nowego Targu znajduje się mała miejscowość turystyczna Szczawnica, znana z wód mineralnych. Ta mała, wspaniała miejscowość wciąż nie jest dobrze znana w Polsce. W tej malowniczej miejscowości na szczycie góry Palenica (ze wspaniałym i spektakularnym widokiem), rozmawiałem z dwoma sensei, była to bardzo miła rozmowa.Chciałbym tutaj zaprezentować dwie osoby, które prowadzą YAMABUSHI DOJO, sensei Aleksander Kozieł i sensei Sebastian Westrych. Sensei Aleksander urodził się w Nowym Targu w czerwcu 1964 roku, podobnie sensei Sebastian urodził się w grudniu 1976 roku. Tutaj też się wychowywali.

Spotkali się po raz pierwszy, kiedy pracowali razem w firmie zajmującej się ochroną osób i mienia. W tym czasie sensei Aleksander uczył się Jiu jitsu, a sensei Sebastian trenował SHOTOKAN Karate. Później sensei Sebastian przeprowadził się do Londynu, aby po 4 latach wrócić z Wielkiej Brytanii. W tym czasie sensei Aleksander zdobył 2-gi Dan w europejskim Jiu jitsu i zaprosił Sebastiana do swojego Dojo. Sensei Sebastian przyjął zaproszenie, sądząc że Jiu jitsu jest uzupełnieniem Karate, i uzupełnieniem tego co robi w sztukach walki. Zaczął uczyć się Jiu jitsu od sensei Aleksandra, zostając jego uczniem (Deshi). Później sensei Sebastian otworzył własną szkołę Karate i zaczął nauczać swoich uczniów SHOTOKAN Karate z elementami Jiu jitsu, pomagał mu sensei Aleksandr jako jego współpracownik.Sensei Aleksander bardzo podziwiał Japońskich Samurajów, których oglądał w japońskich filmach od wczesnych lat. Podobnie jak japońscy samurajowie, w Polsce była kawaleria (Husaria, Rycerze), która dzielnie walczyła. Najważniejszym dla nich był honor, a ich odwaga znana była w całej Europie. Husaria wsławiła się pokonując armie tureckie i szwedzkie, niejednokrotnie mające przewagę liczebną w bitwach. Sensei Aleksander mówi, że widział taką samą odwagę (Honor, sposób postępowania) Husarii i Samurajów, ta odwaga go zachwycała. Kiedy w 1979 roku miał 15 lat, chciał nauczyć się japońskich sztuk walki (Budo). Dokuczano mu w szkole podstawowej, za sprawą jego wujka, walczącego w czasie II wojny światowej w szeregach AK (Armia Krajowa) (Polska była wtedy kontrolowana przez socjalizm pod dominacją Związku Sowieckiego zwalczającego pamięć o AK) Wtedy sensei Aleksander przeczytał opowieść o chłopcu, który miał częste utarczki i był zastraszany w szkole. Chłopiec ten zaczął trenować Judo, przestano go zastraszać, a uprawiając sport chłopiec nabrał pewności siebie.

Sensei Aleksander pomyślał, że powinien tak samo postąpić. W tamtych czasach w Nowym Targu była jedyna dostępna szkoła sztuk walki. Było to KYOKUSHIN Karate więc sensei Aleksander zaczął trenować Karate.

W 1999 roku po 20 latach od rozpoczęcia nauki Kyokushin Karate sensei Aleksander zetknął się z europejskim Jiu jitsu, był zafascynowany tą sztuką walki, fascynowałogo że w Jiu jitsu nie szkodzi się przeciwnikowi że można pokonać przeciwnika nie czyniąc mu krzywdy, zaczął więc trenować.

Obecnie sensei Aleksander posiada 5 Dan w Jiu jitsu i naucza tej sztuki walki, oprócz Dojo w Nowym Targu, jeszcze w trzech sąsiadujących miejscowościach. Ma obecnie 140 uczniów, w większości są to uczniowie szkół podstawowych. Oprócz tych Dojo, uczy technik walki w lokalnej szkole średniej, specjalnie dla młodych mężczyzn, którzy po skończeniu Liceum chcą się dostać do szkół policyjnych bądź wojskowych. Od września tego roku, za zgodą Mistrza KOJIMA, będzie również uczyć studentów w szkole KISHIN JUKU Aiki Jujutsu.

Teraz dojdziemy do punktu, w którym możemy wyjaśnić, dlaczego wyraz YAMABUSHI używany jest jako nazwa jego Dojo. Sensei Aleksander uważa, że skoro on sam i jego uczniowie trenują jujutsu, więc upodabniają się do wojowników „rycerzy” ( innymi słowy Samuraj, Bushi) dla których honor jest najważniejszy, żyją i mieszkają w górach, więc nazwał swoje Dojo "YAMABUSHI", czyli w języku japońskim Wojownik z Gór.Sensei Sebastian mając19 lat zaczął na poważnie uczyć się karate (1995 rok). W 1998 roku uzyskał licencję instruktora sportu, trenował SHOTOKAN Karate w Polsce. Potem wstąpił do wojska i dalej trenował techniki walki, w 2001 r., po wyjściu do cywila, opuścił Nowy Targ i przeniósł się na studia do Krakowa. Sensei Aleksandra poznał w agencji ochrony zajmującej się bezpieczeństwem, pracował i studiował zaocznie historię. Po 4 latach życia w Londynie, uzyskując stopień magistra w 2006 roku, w 2010 roku powrócił do swojego rodzinnego Nowego Targu, kontynuując treningi SHOTOKAN Karate-do. W tym czasie sensei Aleksander prowadził własne Dojo. Sensei Sebastian zaczął się uczyć Jiu jitsu od sensei Aleksandra.

Mówiąc o Karate w Polsce wiedzmy, że mistrz Hideaka NISHIYAMA i mistrz Hiroshi SHIRAI z SHOTOKAN odwiedzili Polskę w celu przekazania spostrzeżeń, tym samym SHOTOKAN Karate stał się jednym z dominujących stylów karate w Polsce. Sensei Sebastian nadal uczestniczył w obozach treningowych, gdzie obaj mistrzowie SHOTOKAN pochodzący z Japonii, prowadzili treningi w Karate. Otrzymał stopień 4 Dan. Sensei Sebastian twierdzi, że najważniejsze w Karate jest nie tylko samo KATA ale też BUNKAI (interpretacja kata)", a Karate wyraźnie odróżnia się od innych podobnych systemów walki na świecie.
Sensei uczył się Karate przez wiele lat i czuł, że coś mu brakuje. Pojawiło się pytanie czy można skutecznie kontrolować przeciwnika przy użyciu mniejszej siły. Spotykał się z Jiu jitsu i znalazł odpowiedź na to pytanie, następnie zaczął się uczyć tej sztuki walki jako początkujący w YAMABUSHI DOJO, równolegle ze swoimi treningami karate, Zdawał egzaminy dochodząc do stopnia 1 Dan w Jiu jitsu. Uczy Karate i Jujutsu w swoim własnym Dojo pracując jednocześnie w hurtowni budowlanej, ma obecnie 32 uczniów trenujących w trzech grupach, treningi odbywają się pięć razy w tygodniu.Obaj sensei mają taką samą opinię dotyczącą różnicy między japońskimi sztukami walki (BUDO), a innymi systemami walki na świecie. Podczas gdy większość pozostałych sztuk walki przekazuje umiejętności pokonywania przeciwników, japońskie sztuki walki nie ograniczają się do zwykłego zdobywania takich umiejętności, ale wiążą się z ulepszeniem duchowym, innymi słowy, nie można oczekiwać poprawy swoich technik bez poprawy duchowości. Jest to podstawa większości japońskich sztuk walki.

Zadałem pytanie, w którym momencie (kiedy) najbardziej chcieli zglebić, poznać, tajniki japońskich sztuki walki. Usłyszałem od każdego sensei tą samą odpowiedź: "To był moment, kiedy spotkaliśmy Mistrza KOJIMA. Od tego momentu okazało się, że Jujutsu (a nie Jiu jitsu) jest sztuką. Zawsze chcieliśmy poznać kogoś kto nauczy nas prawdziwej sztuki walki, prawdziwego „BUDO” „rozmawiali ze sobą

W końcu doszedłem do punktu, jak nawiązali oni kontakt z Mistrzem KOJIMA. Sensei Aleksander ćwicząc u swojego mistrza, tak jak i inni uczniowie, należał do organizacji tzw. Europejskiej Federacji Jiu jitsu w Polsce. Lider tej organizacji w Polsce, nie miał bezpośredniego związku z żadną japońską organizacją Jujutsu. To nawet widzę w nazewnictwie "Jiu jitsu", a nie jak powinno być prawidłowo Jujutsu. Jiu jitsu brzmi dziwnie dla japońskiego Budo-ka, ponieważ oznacza zupełnie inne słowo.

W 2014 r. doszło do rozłamu w grupie. Sensei Aleksander chciał potwierdzić posiadaną licencję przez jednego z ćwiczących, która została wydana w Niemczech, przez niemiecką organizację Jujutsu.

Tak więc sensei Aleksander próbował poszukać Jujutsu-ka, która rozumie język niemiecki. Na szczęście znalazł kogoś uczącego Jujutsu w Niemczech, Gdy senseiAleksander dostał odpowiedź, dowiedział się, że kolega z Niemiec przyjeżdża zupełnie przypadkowo do Zakopanego, miasta sąsiadującego z Nowym Targiem z japońskim Mistrzem Jujutsu.

Mieli wielkie szczęście, że Mistrz Kojima wraz z kolegą przyjechał na Podhale. Japoński mistrz dał im lekcję Jujutsu. Tym mistrzem był Makoto KOJIMA i jego KISHIN JUKU. Teraz Mistrz KOJIMA raz w roku odwiedza Nowy Targ, i uczy indywidualnie sensei Aleksandra i sensei Sebastiana przez kilka dni.

Poza tym corocznym, szkoleniem, zazwyczaj komunikują się z Mistrzem KOJIMA przez internet, aby prosić o wskazówki.

Przy okazji chciałbym przedstawić ciekawą opowieść o Mistrzu Kojima, którą usłyszałam podczas mojego wywiadu. Pewnego dnia po treningu, który trwał od rana do późnego popołudnia, sensei Aleksander zaprosił Mistrza KOJIMA do domu na grilla. Sposób, w jaki Polacy dbają (bawią) o gościa jest zupełnie inny niż gdzie indziej w europie, "podać dużo jedzenia, bardzo dużo, gość nie musi tego zjeść”, ale byłoby lekceważące, gdyby gość miał pusty talerz. Z drugiej strony, w japońskiej kulturze byłoby niegrzeczne, aby zostawić coś na talerzu. Goście muszą zjeść wszystko, co jest podawane. Więc to było dokładnie to, że przy grillu zbiegały się dwie sprzeczne kultury.

Sensei Aleksander, kiedy ujrzał pusty talerz Mistrza KOJIMY, za każdym razem dokładał następna porcję, dokładał jeden kawałek po drugim. "Nie wyobrażałem sobie, że Japończyk może zjeść taki wielki posiłek" – stwierdził sensei Aleksander. Później dowiedział się o japońskich zwyczajach i powiedział: "jest mi głupio w stosunku do Mistrza KOJIMA, ponieważ był zmuszony przeze mnie do jedzenia mimo, że nie był głodny ". Wtedy wyobraziłem sobie, co przeżywał Mistrz KOJIMA, jedząc te wszystkie potrawy. Potem bardzo się z tego śmialiśmy.Trzy lata minęły odkąd sensei Aleksander zaczął treningi KISHINJUKU, pod przewodnictwem Mistrza KOJIMA sensei Aleksander jest obecnie upoważniony do używania tytułu Kyoden-Dairi, a sensei Sebastian jako Shoden w KISHIN JUKU.Mistrz KOJIMA odwiedza YAMABUSHI DOJO raz w roku, cały czas będąc w Japonii, udziela wskazówek , a także prowadzi otwarte seminarium, aby oświecić ludzi z Jiu jitsu o prawdziwym Jujutsu. Jest tylko 8 studentów, którzy oficjalnie są członkami KISHIN JUKU, ucząc się Aiki Jujutsu, ludzie ci są studentami YAMABUSHI DOJO. Liczba ta wzrośnie przez aktywność Mistrza KOJIMA, jak również przez aktywność Aleksander sensei i Sebastian sensei. Mistrz KOJIMA niedługo założy nową filię w Ameryce Północnej. Mam nadzieję, że jak najszybciej zdamy sobie sprawę z sytuacji, w której wiele osób może nauczyć się prawdziwego tradycyjnego japońskiego Jujutsu - nie tylko w Europie, ale także na całym świecie w wyniku dalszego rozwoju KISHIN JUKU.

Na końcu tego artykułu chciałbym podziękować Mistrzowi KOJIMA za jego wprowadzenie, abym mógł zrealizować ten wspaniały wywiad. Chciałbym wyrazić serdeczną wdzięczność Aleksander sensei i Sebastian sensei za wspaniałe przyjęcie w Nowym Targu.
Chciałbym również podziękować Andrewowi Bryantowi sensei, nauczycielowi Iai Jutsu, Jujutsu i mojemu studentowi Gyakutedo w Indianapolis w USA, za jego duży wysiłek, aby poprawić mój angielski.

Kurabe Makoto Shiseido Urodzony w 1950 roku. Kiedy miał 30 lat, zaczął uczyć się Gyakute-do Jujutsu, pochodzącego z Hakkoryu Jujutsu w latach siedemdziesiątych. Tuż przed osiągnięciem 40 roku życia przeniósł się z Japonii do Holandii i kontynuował propagowanie i rozwój Gyakute-do. W październiku 2013 r. Po dodaniu systemu Aiki-Jutsu, który rozwinął, przekształcił Gyakute-do w Aiki-Jujutsu Gyakute-do, i stał się drugim Soushi, wielkim mistrzem Gyakute-do. Po przejściu na emeryturę wyjechał z Holandii i rozpoczął promowanie Aiki-Jujutsu Gyakute-do zarówno w Japonii, jak i w Polsce jako swoje główne dążenie. Prowadzi również swój Gyakute-do kurs dla fanów Budo na świecie za pośrednictwem odpowiednich kursów.


Oryginał artykułu jest na: https://www.facebook.com/YamabushiJiuJitsu/media_set?set=a.917005301790786.1073741866.100004439739970&type=3

opr.s/
zobacz także
komentarze
Stinger27.01.2018, 05:44
Dalszych sukcesów ,gratulacje szlachetny cel dziękujemy
Arkadiusz Westrych22.11.2017, 20:04
Swietna robota i zasłużona atencja.Arigato gozaimasu soke Sebastian Westrych san.OSu
adept sztuk walki05.11.2017, 19:12
Bardzo dobry artykuł
kjokuszin05.11.2017, 18:34
tłumaczenie było zbędne, gratuluję!
Zobacz pełną wersję podhale24.pl