10.10.2018, 19:43 | czytano: 2005

Spiska Jesień w Krempachach (zdjęcia)

Niedzielne popołudnie w Krempachach upływało w rytmie dobrej muzyki, ale i miłej atmosfery międzynarodowej. W tamtejszym amfiteatrze odbyła się Krempaska Jesień – impreza rodzinna zorganizowana przez Fundację Tradycja, która zaprosiła gości ze słowackich Krompach.
Krempachy i Krompachy – dwie miejscowości o bliźniaczej nazwie, jednak leżące od siebie ponad sto kilometrów. I to właśnie ze Słowacji na zaproszenie Fundacji przybył chór i orkiestra dęta, by razem z mieszkańcami polskiego Spisza wspólnie przeżyć radosne chwile.
- To już trzeci koncert zorganizowany przez naszą Fundację – mówi jej prezes Franciszek Pietraszek. - Wcześniej odbył się już koncert charytatywny i jazzowe spotkanie muzyczne promujące Krempachy w Krakowie. Tym razem koncert połączony był z formułą piknikową.

Krempaską Jesień otworzył występ rodzimej orkiestry dętej działającej przy Ochotniczej Straży Pożarnej. Zespół wykonał kilka marszy, melodii ludowych zarówno tych polskich jak i słowackich. Zespół od dziesięcioleci uczestniczy w najważniejszych wydarzeniach w regionie, toteż i tym razem jego obecność była nieodzownym i jakże bogato koloryzującym akcentem pierwszej edycji imprezy.

Kolejno na scenie zaprezentował się zespół folklorystyczny „Dolina” - również z Krempach. Choć w nieco okrojonym składzie zaprezentował bogactwo ludowych tańców i pieśni spiskich pogranicza polsko-słowackiego.

Po krajanach przyszedł czas na występ gości. Na scenie w półkolu ustawił się bowiem chór „Cantica Christiana” ze słowackich Krompach. Chórzyści wykonali pieśni religijne, biesiadne i regionalne.

Po chórze przyszedł czas na główny punkt programu. Na scenie rozłożyli się czterej muzycy: Dominik Pietraszek, Barbara Motyka, Mateusz Siry i Michał Matuszewski, czyli zespół FolKlezz. Jest to polski zespół folkowy prezentujący na żywo muzykę macedońską, żydowską, łemkowską, rumuńską, węgierską, bałkańską, słowacką i oczywiście góralską. Takiego pochodzenia też pieśni można było usłyszeć ze sceny podczas blisko godzinnego, żywiołowego występu grupy. Grupy której swoistą gwiazdą jest finalista programu „Must be the music” z 2016 roku - Michał Matuszewski. Ten punkt programu ściągnął na krempaski łęg sporą publiczność, która w wielkim skupieniu, a nawet dostrzegalnej u niektórych nostalgii wsłuchiwała się w nastrojowe brzmienia zespołu.
Popołudniowe rodzinne spotkanie zakończyła radosnym i tanecznym akcentem orkiestra dęta z Krompach na Słowacji. W nuty polek i innych słowiańskich tańców dołączyła publiczność pląsając pod sceną. Ten koncert zakończył pierwszą edycję Krempaskiej Jesieni.

- Chcemy to kontynuować. Planujemy już kolejny koncert w okresie świątecznym - mówi Franciszek Pietraszek, Prezes Fundacji Tradycja. - Ten koncert, a zarazem piknik mam nadzieję, że się udał, a to na pewno za sprawą wielu osób. Nad bezpieczeństwem czuwali Strażacy z OSP, o jadło zadbały gospodynie z Koła Gospodyń Wiejskich, a na wysokości zadania stanęła również firma Hajan, która udostępniła namiot i catering. Nie mogło zabraknąć konferansjerów Józefa Lorenca i Dagmary Długiej, czy choćby akustyków. Każdemu kto choć trochę pracy i serca włożył w przygotowanie tego spotkania i jego przeprowadzeniu serdecznie dziękuję i mam nadzieję, że kolejne spotkania będą równie, a nawet jeszcze bardziej udane - dodaje prezes Fundacji.

Piotr Twardowski
komentarze
krempaszanin11.10.2018, 21:36
Gdzie ci ludzie? Czy dla samych słowaków jest sens robić taką imprezę? Czy nie można zorganizować coś dla całej wioski a nie tylko dla garstki nawiedzonych? Ciekawe kto na to wyłożył kasę?