18.10.2022, 09:14 | czytano: 2048

"Pogrom" kotów na ulicach Spisza. Apel do kierowców o wrażliwość

LIST. "Nie jestem działaczem żadnej organizacji, po prostu straciłam kota wypuszczając go o 6 rano w niedzielę z domu i znalazłam potrąconego koło godziny 11. Kota, którego znalazłam i leczyłam przez wiele miesięcy" - pisze w liście do redakcji nasza Czytelniczka.
"Zgodnie z art. 25 ustawy o ochronie zdrowia zwierząt kierowca powinien udzielić pomocy zwierzęciu, ale tak się nie stało. Niestety ta sytuacja jest nagminna w tej okolicy. Nie ma tygodnia bym nie spotkała potrąconego zwierzęcia, czasem po kilka na drodze do Nowego Targu. Zastanawiam się jak długo to jeszcze będzie trwać i dlaczego nie ma właściwej edukacji zarówno ws. sterylizacji (koty są tutaj masowo topione) jak i konieczności udzielenia pomocy. W Warszawie współpracowałam z jedną z fundacji ratującą koty w bardzo ciężkich przypadkach. Tutaj koty umierają na ulicach w strasznych męczarniach, bo kot jest czymś poniżej od psa i właściwie "dobrze się stało". Nie wiem, w którą stronę idzie empatia ludzi" - dodaje.
oprac. r/
Może Cię zainteresować
komentarze
taka informacja, może się komuś przyda...20.10.2022, 19:28
"Co zrobić, gdy potrącisz psa lub kota? Zadzwoń po pomoc! Za brak pomocy grozi kara!

Jeśli potrącimy zwierzę, trzeba mu pomóc. Nie należy bać się dzwonić po pomoc, bo za nieumyślne potrącenie nie jest przewidziana kara. Co innego - niepodjęcie żadnych działań.

Świadome pozostawienie go na drodze to wykroczenie, które podlega karze aresztu lub grzywny do 5 tys. zł. Warto wiedzieć, że za udzielenie pomocy uważa się zawiadomienie służb. Nikt nie wymaga, by kierowca profesjonalnie potrafił udzielić pomocy zwierzęciu, szczególnie, gdy może być ono niebezpieczne. Przede wszystkim kierowca powinien zadbać o bezpieczeństwo, zjechać na pobocze, włączyć światła awaryjne i zabezpieczyć miejsce trójkątem ostrzegawczym.

Trzeba powiadomić o zdarzeniu służby. Jeśli potrącenie miało miejsce poza miastem ? zadzwonić na policję pod nr tel. 997 lub 112. Jeśli natomiast jest to miasto czy wieś ? można zadzwonić do straży miejskiej lub gminnej.

Kolejny krok ? to sprowadzić zwierzę na pobocze, a jeśli nie ma takiej możliwości i jest ono nieprzytomne, okryć np. kocem, by uchronić przed utratą ciepła.

- Przy kontakcie z potrąconym (rannym) zwierzęciem należy zachować szczególną ostrożność, gdyż okaleczone zwierzę może nas pokąsać, podrapać, poturbować. Zwierzę może być nosicielem chorób takich jak wścieklizna, toksoplazmoza, leptospiroza - mówi Tomasz Smuczyński, komendant Straży Miejskiej w Kościerzynie." (z portalu dziennik bałtycki)
"
Marylka Jagoda20.10.2022, 17:03
Współczuję pani straty kotka.
Jednak z drugiej strony, dawno już się mówi, żeby nie puszczać kotów i psów bez nadzoru, bo to dla nich zawsze duże ryzyko.
Nie tylko samochody kotu zagrażają. Może dorwać go pies, albo inny, dziki kot, który broni swojego terytorium (przy okazji, oprócz podrapania lub pogryzienia, jeszcze go może taki zarazić pchłami albo jakąś chorobą), albo zrobi mu krzywdę jakiś młodociany sadysta, bo i takie typy się w społeczeństwie zdarzają. Może też kot wpaść do jakiejś niezabezpieczonej studzienki, albo gdzieś się pokaleczyć, zjeść coś szkodliwego itp. Jest wiele zagrożeń, które czyhają na pozbawione opieki zwierzęta.
Poza tym kot morduje wiele ptaków. A tych mamy coraz mniej (podobno naukowcy wręcz biją na alarm w tej kwestii) i też im się należy jakiś szacunek, i ochrona.
Kolejna rzecz, kotek czy piesek wolno puszczony może doprowadzić do wypadku na drodze i wtedy co, weźmie właściciel odpowiedzialność na siebie za kalectwo czy śmierć jakiegoś człowieka? Bo najważniejsze, że zwierzak chciał sobie pobiegać? A człowiek będzie miał przez to jego bieganie wypadek, bo będzie chciał wyminąć i nie rozjechać, jak mu nagle wybiegnie przed auto. I może się skończyć beztroskie bieganie kotka czyimś kalectwem.
Tak że ja jestem zdania, że kota najlepiej jest jednak trzymać w domu. Dla bezpieczeństwa jego własnego, ale też dla bezpieczeństwa ludzi w ruchu drogowym. A jak już koniecznie ktoś chce dawać kota na pole, to można go wziąć na smycz i się z nim przejść. Najbezpieczniej oprowadzać po własnej posesji, nie ma wtedy zagrożenia, że jakiś pies nagle wyleci. Albo, jeśli ktoś ma warunki, to można zrobić kotu wolierę, żeby sobie tam mógł poskakać i powygrzewać się na słońcu, w spokoju i bezpieczeństwie dla siebie, i innych. To mi się wydaje najlepsze rozwiązanie.
Bo niestety drogi są coraz bardziej ruchliwe i nie jest bezpiecznie ot tak sobie zwierzęta domowe wypuszczać z posesji.
Uważam, że właściciel jest odpowiedzialny w pierwszej kolejności za to, co się dzieje z jego zwierzęciem, bo to on wziął je pod opiekę i tym samym zobowiązał się zadbać o jego bezpieczeństwo, na ile tylko jest to możliwe.
Oczywiście, też jestem za tym, że jeśli już zdarzy się potrącenie, to należy zaraz zatrzymać się i sprawdzić czy zwierzę jeszcze żyje, i w razie czego natychmiast zawieźć do weterynarza, albo zawiadomić służby. Oczywiście, że trzeba niezwłocznie pomóc, bo każde stworzenie czuje ból tak samo i miarą naszego człowieczeństwa jest pomoc stworzeniom, żeby nie cierpiały. Myślę też, że wiele osób zostawia potrąconego kota czy psa, bo uważają, że on już nie żyje. Ale to nigdy nie wiadomo, o ile ktoś nie ma wykształcenia medycznego. Ja bym nie zostawiła, bo nawet jak wygląda na martwego, to może jednak jeszcze żyje, a potem ocknie się i będzie go bolało, nigdy nic nie wiadomo... Na pewno są też ludzie, którzy się nie przejmują cierpieniem zwierzęta, bo po prostu mają duże braki w empatii. To przykre. Jednak trzeba pamiętać, że każdy z nas jest tak samo zobowiązany przepisami prawa do zawiadomienia służb w takim przypadku i pozostaje mieć nadzieję, że przynajmniej owe służby jakąś empatią się wykażą i zawiozą zwierzaka do lecznicy. A jeden telefon na 112 przecież wiele nas nie kosztuje. "Według polskiego prawa osoba, która potrąci lub znajdzie potrącone zwierzę, musi zapewnić mu pomoc i zawiadomić policję, dzwoniąc na 112 lub 997. Niezależnie od tego czy zwierzę żyje, czy jest martwe, powinniśmy powiadomić służby."
Lajla18.10.2022, 18:17
Po komentarzach widać, że dostęp do internetu powinien być reglamentowany. Proszę się w niedzielę nie zapomnieć wyspowiadać.
Rob18.10.2022, 14:35
No i takie ,,partyzanty,, ,,kuraki,, i im podobe /.../ , uważają że kota, psa należy przejechać samochodem bo jest ich za dużo ???? Po co kastrować, wydawać pieniądze, kiedy lepiej rozmnażać a później taki prymityw i burak wywozi małe, bezbronne kocięta i wrzuca zamknięte w kartonie do wody niech powoli konają???? Niech was prymitywy.........!
com18.10.2022, 14:28
Po 1: Jaka pomoc? Chyba rzucenie truchła na pobocze. Zazwyczaj nic więcej się nie da zrobić.
Po 2: Za swoje zwierzę odpowiada właściciel jak i za uszkodzenia które to zwierzę może spowodować w przypadku gdy wpadnie na drogę i przez to uszkodzi samochód lub doprowadzi do wypadku.

Kotów mi jakoś nie żal. One mają w naturze chyba wpadanie pod samochody. Droga będzie pusta przez 20 minut, ale nie.. kot wleci na drogę przed jedynym samochodem ktory akurat będzie przejeżdzał.
B.18.10.2022, 12:34
Współczuję Pani z powodu straty kochanego zwierzaka
B. do@kurak18.10.2022, 12:31
Wszędzie pełno dróg, domów, człowiek przywłaszcza sobie każdy kawałek ziemi...nawet głęboko w lasach człowiek buduje ogromne budynki, jak np w Gorcach rosną jak grzyby po deszczu, nie drewniane bacówki, ale domy mieszkalne z betonu i betonowo/metalowe ogrodzenia...Gdzie niby ta zwierzyna ma się podziać? Więc biegają też po drogach, a my z szacunku dla świata, zwierząt i natury (bez której nie jesteśmy w stanie przeżyć), szanujmy ją i każde zwierze, które chwilowo wbiegło na drogę. Więc zdejmij nogę z gazu i lepiej zamilcz
Partyzant18.10.2022, 12:28
Niestety, ale gdyby nie takie sytuacje, które Panią oburzają, to byłoby zbyt wiele bezpańskich i dzikich kotów. W naturze takie działanie nazywa się selekcją naturalną i to nie powinno nikogo bulwersować, ani dziwć.
Z drugiej strony, droga Pani, wypuszczać samopas kota na zewnątrz i później publicznie przerzucać odpowiedzialność za swojego pupila na bogu ducha winnych kierowców? Proszę Pani, w tym kraju kierowcy i tak już są obarczeni ogromnym stresem i konsekwencjami, do tego brakuje nam jeszcze opieki nad cudzymi zwierzętami? Ludzie, musimy się w końcu zbuntować albo coś, bo niedługo nie będzie się dało już tutaj mieszkać. Wszystkim chyba zaczynać odbijać palma.
Wyrocznia18.10.2022, 12:21
Kurak ale żeś odleciał z tym art. 77.
fk18.10.2022, 11:35
Jeżeli zależy Pani na zahamowaniu globalnego ocieplenia powinna Pani ograniczać populację zwierząt, gdyż są one emitentami gazów cieplarnianych.
Lokals18.10.2022, 11:02
Koty tzw wolnożyjące narażone są na wypadki, kierowca który potrącił kota ma problem z autem, właściciel kota za niego odpowiedzialny jest nieuchwytny. Masz kota, pilnuj kota.
kociarz18.10.2022, 10:50
Zwierzak domowy wypuszczany bez opieki poza teren ogrodzenia nieruchomości to jego śmierć. Apeluje Pani do kierowców, do kotów czy do kogo?
m18.10.2022, 10:45
Masz w 100% racji, ale oduczmy się wypuszczać koty samopasem. Po 1 - Narażone są na potrącenia/znęcanie. Po 2 - same narażają na niebezpieczeństwo kierujących. Po 3 - zaczynają zagrażać populacji ptaków.

Miejsce kota jest w domu, na smyczy - jeżeli aż tak lubi wychodzić - lub na w ogrodzie bez możliwości jego opuszczenia.
kurak18.10.2022, 09:53
Pani widzi na drodze masę rozjechanych kotów a mimo tego wypuszcza własnego kota na zewnątrz bez opieki. Gdzie Panie empatia? Poza tym kot wchodząc pod koła samochodu stwarza realne zagrożenie art. 77 kw. Odpowiedzialność powinien ponieść w pierwszej kolejności właściciel czworonoga
Może Cię zainteresować
Zobacz pełną wersję podhale24.pl