08.02.2014, 15:02 | czytano: 3808

Nie ta sama Justyna

- To nie była Justyna, którą wszyscy podziwiamy. Nie podejmowała walki, nie uciekała na podbiegach. Odniosłem wrażenie, że po kontuzji nie jest w optymalnej dyspozycji fizycznej. Szóste miejsce jest dobre, ale nie dla Kowalczyk. Liczyła, podobnie jak ja, na co najmniej brązowy medal - powiedział jej pierwszy trener, ekspert Sportowego Podhala, Stanisław Mrowca.
Bieg łączony kobiet (7,5 km Cl + 7,5 km F) w Soczi był pokazem siły Norweżki Marit Bjoergen. Królowa poprzednich igrzysk, gdzie zdobyła pięć medali (najwięcej ze wszystkich), w tym trzy złote (sprint, biegł łączony i sztafeta), zaczęła rozbijać bank w Soczi. Na finiszowych metrach pokazała wielką klasę. Na ostatnim wirażu wykorzystała błąd Charlotte Kalla. Kalla wzięła zakręt wielkim łukiem i wykorzystała to sprytna Norweżka. Trzecia była Heidi Weng, która na ostatni metrach miała więcej sił niż Therese Johaug.
Do zmiany nart Kowalczyk utrzymywała się w czołówce. Przy wjeździe do strefy zmian nasza zawodniczka zaliczyła upadek, który kosztował ją utratę kilku cennych sekund. Ciężko było się spodziewać, że w stylu dowolnym odrobi straty.

- Obawiałem się, że przy różnych temperaturach mogą być problemy ze smarowaniem. Nie było. W klasyku było widać, że ma dobrze przygotowane narty – twierdzi Stanisław Mrowca. – Przewróciła się, bo była zmęczona, popatrzyła do przodu i założyła sobie nartę za nartę. To jej wina, nikt do tego nie przyłożył ręki. Uważam, że odwet weźmie na 10 km Cl, w koronnej konkurencji. Bądźmy dobrej nadziei.

Stefan Leśniowski

Zobacz więcej na

Może Cię zainteresować
Może Cię zainteresować
Zobacz pełną wersję podhale24.pl