16.04.2014, 19:46 | czytano: 3939

Agata Michalska: Porażkę w sporcie można szeroko rozumieć

zdj. Michał Adamowski
- Sztuką jest uczyć się na własnych błędach i w taki sposób tworzyć mocną drużynę. Porażka potwornie boli, a w sporcie jeszcze bardziej. Jeśli zawodnicy uwierzą, że połknęły ich rekiny i są beznadziejni, to stracimy talenty, które warto pielęgnować – mówi prezes MMKS Podhale. Agata Michalska opowiada o minionym sezonie, krytyce, długach, nowym trenerze i kontraktach z zawodnikami.
Koniec sezonu hokejowego. Wielki Tydzień, pora na rachunek sumienia. Po dwóch latach spokoju nagle zewsząd rozległy się głosy krytyki wobec waszych działań. Pewnie trudno je przełknąć…
- Konstruktywna krytyka zawsze jest właściwa. Pierwsza emocjonalna reakcja nie jest najlepsza, ale jak się przemyśli, to można wyciągnąć dobre wnioski. Można poprawić błędy, iść dalej w dobrym kierunku. Inna demotywuje.

Po oświadczeniu zarządu można wnioskować, że zabolała. Chyba nie chce mieć pani wokół siebie klakierów, bo wtedy traci się jasność spojrzenia. Nie wzięła pani pod uwagę, że krytykujący mogą mieć na uwadze dobro klubu? Są głosem doradczym z zewnątrz?

- Zawsze takimi kategoriami przyjmuje krytykę. Ona jednak dotyczyła problemów sprzętowych i masażysty, przez co byliśmy podli i beznadziejni, a tak nie było.

O braku kijów mówił w wywiadzie pomeczowym Krystian Dziubiński. To nie wymysł dziennikarzy. Z tego powodu miał być wezwany na dywanik.

- Pytał go pan, czy był na dywaniku?

Nie był na dywaniku, bo zmieniła pani decyzję kolegów z zarządu, którzy chcieli się z nim spotkać.

- Powtarzam, nie był na dywaniku. Nie zabrakło mu kija na żaden mecz. Wypowiadał się w imieniu kolegi. Jeśli komukolwiek zabrakło kija, to z przyczyn niezależnych od nas. Zaistniała sytuacja, że na rynku było mało kijów. Zwracaliśmy się z zamówieniem do producenta, ale nie zawsze dostarczał nam je na czas. To jedyna przeszkoda. A kłopot się zrodził z paranoi. Dwóch żartownisi postanowiło wyjść na trening z kijami z innymi wygięciami, nie odpowiadającymi im. Trener Marek Ziętara się zdenerwował, zrobiła się rewolucja. Żartownisie mogli iść do sklepu w budynku MHL i wybrać kije. Czekali jednak na swoją markę. Stwierdzili, że inną nie zagrają. Z tego zrobiła się afera. Dzisiaj jak patrzę na to chłodno, to afera była wielce przesadzona. Jeśli chodzi o kwestę masażysty, rehabilitanta, to mamy podpisaną umowę z Caritasem. Zawodnicy kiedy tylko sobie życzą mogą pójść na zabiegi nawet dwa razy dziennie. Przyjmowani są poza kolejką. Nie stać nas było na stałego masażystę. Zarządzamy pieniędzy w taki sposób na jaki nas stać, ale nie prawdą jest, że go nie mieliśmy. Miał wyznaczone dyżury, a w sytuacjach krytycznych można było zadzwonić i umówić się z nim. Niemniej wypunktowaliśmy to jako słabość. Punkt do poprawy. Na pewno nie zatrudnimy masażysty na stałe, ale w ważnych momentach będzie częściej do dyspozycji graczy.

Poprzedni masażysta drużyny Piotr Jarząbek sądzi się z klubem?

- Bardzo dobrze zrobił, sama go do tego namawiałam. Nastąpił duży rozdźwięk pomiędzy tym co twierdzą przedstawiciele poprzedniego zarządu, a on. Otrzymaliśmy dwie sprzeczne oświadczenia. Pan Jarząbek twierdzi, że płatności wobec niego nie zostały uregulowane, a druga strona jest zdania, że umowa w tym czasie nie była podpisywana. My jej w klubie nie posiadamy. Nie jesteśmy gotowi na rozwikłanie tego sporu.

Andrzej Słowakiewicz wsadził kij mrowisko nazywając zarząd Komitetem Rodzicielskim?

- Jakbyśmy na to nie spojrzeli, to powiedział prawdę. Sześciu z ośmiu członków zarządu ma w klubie dzieci. Nie gniewam się. Ci, którzy kochają hokej są w stanie bardziej tej dyscyplinie się poświęcić. Są związani z klubem od momentu kiedy ich dziecko stawiało pierwsze kroki na lodzie aż weszło w wiek dorosły. Lepiej czują i angażują się. Jakie rozwiązanie proponuje pan Słowakiewicz?

Autorski zarząd fachowców. Uważa, że klubem powinien zarządzać prawdziwy menadżer sportowy, któremu nikt nie wciśnie „szrotu” z zagranicy.

- Zgadzam się z tym. Marzy nam się prawdziwy menadżer. Mam nadzieję, że kiedyś klub będzie posiadał taką osobę, a także profesjonalny zarząd. W klubie przebywam od 17.30 do 23. To godziny wyrwane z mojego zawodowego i rodzinnego życia, dlatego nie jestem profesjonalistą. Patrząc na ogrom potrzeb, to te pięć godzin dziennie jest niczym, jeśli chce się stworzyć profesjonalny klub. Pan Słowakiewicz sugerował oddzielenie seniorów od młodzieży. Odpowiedzialność byłaby mocniej ukierunkowana. Pierwsza zagłosuję za tym, by został prezesem i wdrożył swój pomysł. Z wielką przyjemnością będę mu pomagała.

Pani armia na lodzie nie była zbyt liczna i mocna. Przegrała trzy wojny, została okaleczona psychicznie. Najbardziej zraniona w finale mistrzostw Polski juniorów.
- Tak pan na to patrzy.

Nie tylko ja. Trzeba zdać sobie sprawę, że jak się wchodzi na jakiś poziom, ludzie zaczynają mieć oczekiwania. Nie można się na nich obrażać.

- Jasne. Jak długo pracuje pan w sporcie?

Ponad 30 lat.

- Całe życie, od dziecka – mogę dodać. Więc wie pan co w sporcie jest najważniejsze.

Według barona de Coubertina liczy się udział w zawodach. Ale świat od tego czasu się bardzo zmienił. Teraz w nim liczą się tylko zwycięzcy. Sponsorzy, kibice chcą tylko widzieć swoich sportowców na najwyższym podium, wygranych. Dostrzegli to też radni naszego miasta. Podjęli uchwałę, że trzeba się podzielić stypendiami. Chcą nagradzać za wyniki. Nikt nie docenia budowli od postaw, a jeśli już, to w znikomym stopniu. Drapieżnicy nie śpią. Już wyciągają rękę po pieniądze, pewnie i wędkarze także, bo medalistów mistrzostw Polski w naszym mieście w różnych dyscyplinach od groma.

- Nie da się patrzyć na miejski sport mając klapki na oczach. Widzi się tylko jeden kierunek. Nie ma nic gorszego i mylnego. Oczywiście, że inaczej smakuje złoty medal, a inaczej srebrny. Czasami mam wrażenie, że brązowy smakuje bardziej, bo został wywalczony, a srebrny przyjęty jako porażkę. Myślę, że jest to ogromna lekcja dla chłopaków i dla tych, którzy nas wspierają. Mam nadzieję, że gracze lepiej potrafią ocenić siebie. Gdzie są i kim sobą reprezentują. Sztuką jest uczyć się na własnych błędach. Ukierunkowali się, by sami się ocenili. Wtedy będą nad poprawą mocno pracować, albo powiedzą „nie dam rady”. W taki sposób będziemy tworzyli silniejszą drużynę. Porażka potwornie boli, a w sporcie jeszcze bardziej. Jeśli to pytanie nie sprowokuje ich do myślenia, to będzie ogromna katastrofa, że połknęły ich rekiny i są beznadziejni. Stracimy talenty, które warto pielęgnować. Nie mówię, że wszyscy, ale wśród nich są. Co do uchwały rady – wynik i koniec. Kolejny błąd, który popełniamy. Na naszą dyscyplinę nie można patrzeć przez taki pryzmat. Dajemy rozrywkę średnio 900 kibicom. To co prawda nie dużo, ale która inna dyscyplina w naszym mieście ma większą oglądalność, daje satysfakcję ludziom naszego miasta, wykorzystać wolny czas, by oglądać zawody sportowe? Wędkarzy średnio będzie się oglądało, karateków, dżudoków – również. Nic nie umniejszam tym dyscyplinom, bo każdy sportowiec ciężko pracuje na to czym siebie reprezentuje. My mamy dodatkową zaletę, bo reprezentujemy sport zespołowy, który widz zewnętrzny lepiej przyjmuje. Takimi kategoriami należy patrzeć. Reprezentujemy miasto, a 80 lat klubu też nie jest bez znaczenia. Każda inna dyscyplina nie ma za sobą takiej historii. Znalazłabym jeszcze 60 argumentów, które potwierdziłyby, że patrzenie z klapkami na oczach jest błędem.

Wielu zarzuca Podhalu, że na tradycji się wozi, że za zasługi się to i tamto należy. Jeden z trenerów spoza Nowego Targu stwierdził, że „za zasługi to się leży na Powązkach. Cała sztuka w tym, by udowodnić klasę w decydującym momencie. Kuźnią talentów, to wy byliście, teraz wszyscy was leją. Kiedy mieliście mistrzostwo w grupach młodzieżowych?”

- Co jest większą bolączką? Same gwiazdy w zespole i brak tytułu mistrza Polski, czy mieć swoich zawodników? Młodzi nigdy nie zagraliby w ekstraklasie w innej drużynie. Dostali taką szansę, tu i teraz. Dostali, bo taką podjęliśmy decyzję. To miało być mniejszym złem niż gra w pierwszej lidze i dwucyfrowe zwycięstwa. Od tego robiło się niedobrze. Porażkę w sporcie można szeroko rozumieć. Kto jest zwycięzcą, a kto pokonanym. Jakbym miała taki zespół jak Tychy, zbudowany z wielkich gwiazd i nie zdobyłabym mistrzostwa przy tak ogromnym budżecie, to taka porażka bardziej bolałaby, niż sytuacja, w którym myśmy się znaleźli. Warto to podkreślić. Takimi kategoriami na to patrzę. Siebie pozytywnie nakręcam, by mi dodawało siłę przetrwania. Każdy kto zna się na hokeju potwierdzi, że patrząc na końcówkę sezonu, to nie byliśmy najgorsi. Tylko w tabeli tak wyglądało. Byliśmy lepsi od KTH i Katowic, słabsi od Polonii, bo z nią przegraliśmy.

To jak pani skomentuje wypowiedź burmistrza: „Klub nie wykazał aktywności, zapomniał o uczniach i nadrzędnym celu jakim było stworzenie im jak najlepszych warunków do uprawiania sportu, w ramach obowiązujących jeszcze – no może nie wygodnych dzisiaj dla klubu – postanowień umowy”.

- Szok i niedowierzanie. To jedyne uczucie, którego doznaliśmy po przeczytaniu artykułu o utworzeniu klasy sportowej. Jak możemy w sposób bezkompromisowy prowadzić dialog medialny z instytucją, która współtworzy MMKS Podhale Nowy Targ? Ponieważ jest to ogromnie trudne, przytoczymy fakty z ostatnich miesięcy. Początkiem bieżącego roku rozpoczęte zostały intensywne działania w zakresie powstania klas sportowych o profilu hokejowym. Wtedy też zarząd klubu podjął starania mające na celu ograniczenia kosztów związanych z transportem (dojazdy ze szkoły na lodowisko i odwrotnie) – można to było uzyskać, przenosząc klasy sportowe do Gimnazjum nr 1 sąsiadującego z lodowiskiem (jak bywało przed laty) oraz do Szkoły Podstawowej nr 5, która znajduje się w najbliższym położeniu od lodowiska. Zmiana tych szkół w znacznym stopniu wpłynęłaby na lepszą organizację zajęć na lodzie (ideą pomysłu było max wykorzystanie lodu w godz. dopołudniowych). W temacie tym nasi przedstawiciele wielokrotnie spotykali się z burmistrzem Janem Kolasą. Wiele wskazówek, sugestii i porad otrzymano od naczelnika Wydziału Oświaty Janusza Stopki. Pełny zakres działań znał również Przewodniczący Miejskiej Komisji Sportu Marek Batkiewicz. Ostatecznie z inicjatywy klubu doszło do spotkania wszystkich zainteresowanych stron: burmistrz Kolasa, prezes i wiceprezes MMKS Podhale Nowy Targ oraz dyrektor Szkoły Podstawowej Nr 5. Finalnie spotkanie, nie przyniosło zamierzonych rezultatów. I zapewniamy, że powodem nie były ... niewygodne postanowienia umowy. Zaraz po spotkaniu wszystkich zainteresowanych stron, przedstawiciele klubu spotkali się z rodzicami dzieci z rocznika 2004 w celu poinformowania o ostatecznej decyzji pozostawienia klasy sportowej w Szkole Podstawowej nr 11, o terminie rekrutacji i konieczności skompletowania niezbędnych dokumentów. Bardzo zabolało nas stwierdzenie, że nie pamiętamy o uczniach. Przypomnieć chcielibyśmy, że to klub z własnej inicjatywy organizował w tym roku szkolnym naukę jazdy na łyżwach dla dzieci z klas I, II, III, które cieszyły się dużym zainteresowaniem dzieci, nauczycieli i urzędników. Cała akcja miała na celu stworzenie jak najlepszych warunków do uprawiania sportu i mała również stanowić podstawę do tworzenia przyszłych klas sportowych. Tym bardziej w tym kontekście bolą słowa „zapomniano o uczniach”.

Rozmawiał Stefan Leśniowski

Zobacz więcej na

komentarze
gdzie progres?20.04.2014, 17:49
Ten zarząd nie należy do świętych i chyba wielu o tym zapomina.Stypendia dla synków to priorytet,nawet za brak awansu czy ostatnie miejsce w lidze,czyli wg starych przepsów-spadek.Mydlenie oczu to podstawa i chyba czas ocenić trwonienie miejskiej kasy na "dziką kartę" i brak spełnionych obietnic o powrotach kadrowiczów,bo do dziś nikt bez przymusu nie wrócił.
Oceniam ich na podstawie ostatnich 2 lat i nie widze żadnego postepu.Brak osiagnieć w grupach młodzieżowych i dziecięcych,brak klas sportowych i zapowiadanych tłumów w naborze,kiepska obsada trenerska,która wykrusza się jak ilość członków klubu.
Zaraz odezwą się Ci z pi ar-u ,że to wina burmistrza czy poprzedników a ja tylko podsumowuje 2-letnią pracę , która miała przynieść zmiany na lepsze a jest jak widać gorzej.
byly hokeista19.04.2014, 18:28
A wiec maraton czas zaczac...

@smiechu warte: Najwazniejsze dlugi zostaly splacone, Michalska nie uwzglednila ta wypowiedzia dlugow po Mrugale. A te beda wlasnie w nastepnych latach splacane.
Gavrilova nie zatrzymali, bo polska liga to nie jego kaliber. Bramkarz, ktory przewinal sie przez KHL a i w Podhalu, gdzie jest slaba obrona, bronil wysmienicie. Po co chlopak ma marnowac talent w naszej podworkowej lidze?
Co do Zietary, to nikt nie wie, dlaczego odszedl. Mial swoj "trzyletni plan", ktorego nie wypelnil. Byl regularnie splacany, zadnych skarg nie bylo.
Stypendia zmniejszone? Mozesz podziekowac Pani Pawlikowskiej i jeszcze paru innym z naszej cudownej Rady Miasta. A to, ze byli zawodnicy poszli do sadu walczyc o kase, to nie jej wina. Tyle do tematu.

@#: Ciekawe, skad masz takie informacje. Czyzby kolejny "znafca" hokeja, jakiego w tej chamskiej i zawistnej dziurze pelno? Michalska ma w wywiadach odpalac z grubej rury i gadac, ze (ciekawe!) sponsorzy uciekaja? Przynajmniej ta kobieta robi co moze, by utrzymac ten klub na powierzchni i za to jej dziekuje.

@ceperka: "Banda podworkowych nygusow"? Ubierz lyzwy, bierz kij i na lod, pograj sobie z Sanokiem. Zobaczymy, czys taki/taka twardy/-a. To nie ona doprowadzila do upadku mistrzowskiej druzyny, gdy spadli do 1. ligi, to nie Michalska sterowala klubem. I wypraszam sobie nazywanie naszych chlopakow "banda podworkowych nygusow". Gryza lod, robia co moga, chwala im za to.
Gdyby porownac MMKS do NKP... W MMKS mamy talenty (Wronka, Wielkiewicz...) i graja u nas, a gdyby w NKP pojawil sie zawodnik, ktory faktycznie umie grac, to przyjda sobie ludzie z Wisly czy tam Lechii i go zabiora do siebie, zeby nie gnil w V/IV lidze (amatorka wieksza niz PHL).
obserwator18.04.2014, 14:04
Michalska szalona była jak po fryzjerze ratować klub zaczęła. Podjęła się ciężkiego zadania. Dziwiłem się że nie zamknęła klubu po trzech miesiącach i nie wezwała prokuratora. Pamiętajcie że po Wojasie Mistrzu Polski fryzjer doprowadził do upadku klubu i spadku drużyna do I ligi. To jemu należą się taczki z transportem za miasto. Pani Agato życzę wytrwałości i jeszcze więcej czasu dla klubu. Ciężko jest zaczynać od zera a co dopiero "pod wodą". A Miasto musi pamiętać, że ten klub jest najbardziej prężną instytucją pozarządową w mieście z dużą ilością członków i jeszcze większą ilością kibiców klubu. Największa bolączka to ruiny budynku.
Samorządowcy po świętach do roboty czas, bo podsumowanie blisko. Klub ma oficjalnie trzech radnych hokeistów, gdzie jestem pewien, że za zasługi dla klubu dwóch dołączy w następnej kadencji do fryzjera.
ceperka18.04.2014, 10:03
Ta ciągła boleść Pani Prezes z pewnością w końcu zaowocuje krzyżem ,,,,dość tego pitolenia ... potrzebowali parę lat , żeby z mistrzowskiej drużyny zrobić bandę podwórkowych nygusów ... fakt bardzo się starali
Pablo18.04.2014, 07:25
Dobra osoba na dobrym stanowisku!!!!!!!!!!!!!!!!! Pani Michalska! Popieram!
#18.04.2014, 00:10
jeżeli chodzi o Agatkę M. to bardzo się zdziwicie - niebawem wypłyną ciekawe fakty. Robienie dobrej miny do złej gry nie wystarczy. Już na walnym się okaże jakie kryteria panowały w Klubie przy wnioskowaniu o stypendia. Ale jedno przyznać trzeba - prezesi to dobrzy rodzice!
Sprawa wycofywania się sponsorów zostanie pominięta - no cóż korporacyjne nawyki nakazują pokazywać piękno a nie prawdę - ale miodu nie ma !
uderz w stół17.04.2014, 23:05
Agata Michalska, jest najlepszą osobą jaka mogła zarządzać klubem w tym ociemniałym miasteczku. Gdyby nie ona już dawno zamiast hokeja oglądalibyśmy tylko Dunajec i pasące się barany.
tak jest17.04.2014, 14:27
A co ma powiedzieć? Zacząć krytykować za to że UM kładzie kłody pod nogi, doprowadza halę do ruiny? Ma zacząć otwarcie krytykować to w zamian piłkarze nadal będą mieli obiekty a grosze a wszystkie sekcje hokejowe lód za 300zł/godz?

Obecny zarząd jest na zero i to jest fakt, a to że trzeba sprzątać syf po "charytatywnym zarządzie" Mrugały to odrębna historia.

Słowakiewicz też się wymądrza jak całe stado znawców hokeja którzy mają najwięcej do powiedzenia. Skoro tylu chętnych do krytyki to mogą przejąć ster klubu i zarządzać. Najłatwiej stać z boku i wytykać błędy, tym bardziej że Nowy Targ to miasto gdzie ciężko cokolwiek robić bo wszyscy dookoła nic nie robią a mają wiele do powiedzenia. Poza tym miasto promuje w kółko piłkę nożną bez żadnych sukcesów, wydaje ogromne miliony na obiekty sportowe. Tylko niech popatrzą ile osób korzysta z hali (ile jest młodzieży trenującej, drużyn amatorskich które grają w hokeja, ilu unihokeistów trenuje na sali gimnastycznej, karateków i innych sportowców). Nie dość że obiekty w mieście kosztują krocie to ich standard jest poniżej krytyki. A porządną halę można wykorzystywać na milion sposobów- tyle że w NT panuje ciemnota.
śmiechu warte17.04.2014, 09:50
To Michalska prowadzi wywiad z Leśniowskim?
Gdy się ma wiele do ukrycia to odpowiada się pytaniem na pytanie,pani prezes.Stefan pyta o krytykę z miasta , a ona opowiada o sprzęcie?
Masło maślane , a efektów brak.Robi tajemnice,bo nie ma nic nowego ,ciekawego do powiedzenia, twierdziła rok temu ,że długi spłaciła , a teraz ,że jeszcze 3 lata, byli zawodnicy walczą o kasę w sądzie a ona udaje ,że jest na zero.Trenerzy i sponsorzy uciekają z klubu ,bramkarza też nie zatrzymali,stypendia zmniejszone a nadal wszyscy udają ,że będzie kim i za co grać?Gdzie ta zapowiadana poprawa?