15.10.2014, 22:29 | czytano: 2255

7 powodów, które dały 7 wygranych

Hokeiści MMKS Podhale odnieśli siedem zwycięstw z rzędu. Takiej serii dawno „szarotki” nie miały. Podejrzewam, że wielu nie pamięta kiedy miało miejsce takie wydarzenie.
No to przypomnijmy. Ostatnio taką serią mogły się poszczycić za czasów Wiktora Pysza ( po przejęciu drużyny od Dimitrija Miedwiediewa) w sezonie 2006/07. Triumfalny marsz rozpoczęły od wygranej w Krynicy 6 października 2006, a zakończyły zwycięstwem nad TKH Toruń 24 października 2006 roku. „Szarotki” z tych siedmiu spotkań sześć grały u siebie. Dodajmy, iż w tym sezonie górale zdobyli mistrzowską koronę. Nie mamy nic przeciwko, by powtórzyła się historia?
Naszego eksperta Ryszarda Kaczmarczyka poprosiliśmy, by wymienił siedem powodów, dzięki którym wygraliśmy siedem spotkań z rzędu.

1. Wygrana z JKH
W okolicznościach, które w poprzednich sezonach nie były naszą mocną stroną. Nie przypominam sobie takiego meczu w poprzednim sezonie, żebyśmy w końcówce potrafili wygrać, gdy mecz był na styku. Tym razem potrafiliśmy dowieźć wynik do końcowej syreny, dzięki konsekwentnej grze. Po takim zwycięstwie drużyna mentalnie od razu poszła w górę.

2. Kalendarz gier
Został tak ułożony, że rozpoczęliśmy ligową batalię od spotkań z zespołami wyżej od nas notowanymi. Trzy triumfy po 2:1 podbudowały drużynę, uwierzyła, że można się bić z mocnymi. Dlatego kolejne cztery wygrane nie były wielką niespodzianką.

3. Trafne transfery
Trafiliśmy z transferami, począwszy od bramkarza przez obrońców, a skończywszy na napastnikach. Tak przynajmniej wydaje się po tych pierwszych meczach. Są bardzo dobrym uzupełnieniem drużyny.

4. Przygotowanie do sezonu.
Od trzech lat drużyna jest świetnie przygotowywana do sezonu. Profesjonalnie pod względem organizacji treningu i samego treningu. Zdecydowanie górujemy nad pozostałymi klubami, jeśli wsłuchać się w głosy zawodników, którzy trenują w innych klubach. Chcemy podnosić poziom hokeja, to na pewno nie w sposób, który oferują inne kluby. Wyjątkiem był Dream Team. Zawodnicy wspominali, że bardzo ciężko trenowali pod okiem Igora Zacharkina. To się potwierdziło po rozpadzie drużyny, gdy przeszli do innych zespołów. Było gołym okiem widać ogromną różnicę, odgrywali bardzo ważną rolę. Wniosek, że przygotowanie jest bardzo ważne.
5. Zainteresowanie hokejem w Nowym Targu.
Z meczu na mecz przybywa kibiców i to ma ogromny wpływ na postawę chłopaków. Widzą, że to co robią ma jakiś oddźwięk. Dodaje im wiary w to co robią. Kibice są ważnym elementem w tej grze. Mam nadzieję, że nie powtórzy się rok 2010, kiedy zdobyliśmy mistrzostwo Polski i kibice odeszli od drużyny. Zamiast więcej, było ich mniej na trybunach.

6. Może sprawy organizacyjne?
Mam taką nadzieję, bo nie jestem w klubie, że sprawy organizacyjne, w myśl obietnic, wyprostowały się i nie odgrywają negatywnej roli. Organizacja też jest bardzo ważnym elementem w budowaniu sukcesu.

7. Szczęście.
W życiu szczęście jest niezbędne i mam nadzieje, że nie opuści naszych chłopaków. Na pewno mieli sporo szczęścia w tych meczach, chociaż mówi się, że sprzyja lepszym. Na pewno nie jesteśmy drużyną na pierwszą czwórkę. Jeśli załapiemy się po dwóch rundach do Pucharu Polski, to będzie ogromny sukces tej drużyny. Mam nadzieję, że uplasuje się na trzecim miejscu, by nie grać barażu z czwartego miejsca z Gdańskiem. To byłyby dodatkowe obciążenia finansowe. Udział w PP byłby fajną rzeczą dla drużyny. Grałaby mecze o stawkę. Można byłoby zobaczyć jak sobie hokeiści radzą w takich sytuacjach. Wtedy dopiero kształtują się ludzkie charaktery, charakter zespołu. W lidze jak najdłużej powinniśmy się utrzymywać w czubie i walczyć o szóstkę. Marek Ziętara podkreślał, że jego celem jest gra w szóstce w drugiej fazie rozgrywek, a więc po czterech rundach. A potem spokojne przygotowania do play off. Sanok, Tychy, Jastrzębie i Cracovia biją nas składem na głowę. Nie ma nawet o czym dyskutować. Potencjał tych drużyn jest zdecydowanie większy. Pozostałe zespoły są w naszym zasięgu. Piąte miejsce powinno być naszą wykładnią, a w play off wszystko może się zdarzyć. Jeśli dobrze będziemy przygotowani mentalnie i fizycznie, to można pokusić się o niespodziankę.

Zebrał Stefan Leśniowski

Zobacz więcej na

Zobacz pełną wersję podhale24.pl