16.10.2014, 23:33 | czytano: 2756

Wirus zaatakował!

- Zagrać zdyscyplinowanie w obronie, a kibice nas poniosą – powiedział Patryk Wronka.
Mecz z Tychami i JKH wzbudzają emocje, jak dawniej, gdy do stolicy Podhala zjeżdżały drużyny z najwyższej półki. Hokejowi kibice powinni być spragnieni takich potyczek. Powinni zapełnić trybuny w piątek i niedzielę. Dawno przecież ich drużyna nie grała ze szpicą jak równy z równym.
– Na pewno wszystkich zaskakuje postawa Podhala, ale zobaczymy jak rozwinie się sytuacja w dłuższym wymiarze – mówi selekcjoner reprezentacji kraju, Jacek Płachta.

Kibice „szarotek” zapewne wierzą, że w tej materii nic się nie zmieni. Że nadal będą się cieszyć z sukcesów swoich ulubieńców. Wierzą, że nawiążą do osiągnięć starszych kolegów, którzy sięgali po mistrzowskie berła. Młodzi mają takich w swoim zespole, którzy już smak mistrzowskiego tytułu poczuli. - Kibice nas poniosą – wierzy Patryk Wronka. Nie powinni go i drużynę zawieść, w tym trudnym teście.

- Sanok, Tychy, Jastrzębie i Cracovia biją nas składem na głowę. Nie ma nawet o czym dyskutować. Potencjał tych drużyn jest zdecydowanie większy – twierdzi nasz ekspert Ryszard Kaczmarczyk, ale też zawraca uwagę na fakt, że Podhale, jak żaden inny zespół w lidze, jest świetnie przygotowane do sezonu. - Od trzech lat drużyna jest przygotowywana profesjonalnie pod względem organizacji treningu i samego treningu. Zdecydowanie górujemy nad pozostałymi klubami, jeśli wsłuchać się w głosy zawodników, którzy trenują w innych klubach. Ale w sporcie niezbędne jest szczęście - dodaje.

Zawodników Podhala dopadł w ostatnim tygodniu wirus połączony z biegunką i wymiotami. Igor Omeljanenko pierwszy poznał jego siłę. Z tego powodu nie wystąpił w niedzielnym meczu z Janowem. Potem dopadał kolejnych.
- Wirus żołądkowy od tygodnia dokucza zawodnikom – mówi trener Marek Ziętara. – On zaburzył nam cykl przygotowań do ważnych meczów. Biegunka z wymiotami osłabia zawodników. Trzeba to jakoś przeżyć, nie ma innej rady. Jarek Różański dwa dni nie trenował, dopiero dzisiaj dołączył do zespołu. Z kolei dzisiaj dolegliwości zmogły Oskara Jaśkiewicza. Jest wielką niewiadomą, czy będzie jutro do mojej dyspozycji. Dopiero na przedmeczowym rozjeździe będzie wiadomo czy skompletuję drużynę. Mam nadzieję, że nadchodząca noc nic niepokojącego nie wykluje. Tymczasem zjeżdżają Tychy i podniosą nam wysoko poprzeczkę. Patrząc na skład, na to, że nawet w czwartej piątce rywal ma obcokrajowców, to uchodzi za faworyta. Broni jednak nie składamy. Będziemy walczyć. Musimy zagrać ponad swoje możliwości, z ogromną determinacją w obronie. Będziemy grać tak jak do tej pory i na pewno tanio skóry nie sprzedamy – zakończył Marek Ziętara.

Stefan Leśniowski

Zobacz więcej na

Zobacz pełną wersję podhale24.pl