21.10.2014, 22:54 | czytano: 3259

Narodził się zespół?

Hokeiści Podhala w ostatnich latach nie rozpieszczali kibiców. Powiedzmy szczerze było to pasmo rozczarowań, bo w Nowym Targu zawsze były ambicje być najlepszym.
Tymczasem wlekliśmy się w ogonie ligowej tabeli, ba nawet po raz pierwszy w historii musieliśmy opuścić szeregi ekstraklasy. „Szarotki” w trwającym sezonie całkowicie zmieniły oblicze. Wygrały osiem spotkań w rzędu. Byli tacy, którzy przed Tychami i Jastrzębiem szydzili, że teraz się okaże, co jest warta drużyna Marka Ziętary. Przestrzegali, by nie powtórzył się Sanok. Nie wiem czy teraz zmienili zdanie, ale na pewno jest im głupio, szczególnie przed tymi, do których te słowa kierowali. Mogą się doczepić do porażki z Jastrzębiem, ale… Cieszmy się z tego co osiągnęliśmy.
W ubiegłym sezonie w 48 meczach zdobyliśmy 32 punkty i byliśmy na samym dnie ligowej tabeli. Teraz po dziesięciu spotkaniach mamy 24 „oczka” i przez dwa dni liderowaliśmy stawce. Nawet najstarsi górale nie pamiętają kiedy ostatni raz patrzyliśmy z góry na rywali. Bądźmy świadomi mankamentów drużyny, bo wiedzą o nich i hokeiści, i Marek Ziętara. A teraz cieszmy się tym, co mamy.
- Z Tychami nasza drużyna, odkąd istnieje, rozegrała najlepsze spotkanie – twierdzi nasz ekspert, Jacek Kubowicz. – Takiego meczu nie widziałem na naszym lodowisku od czterech lat. Graliśmy solidnie, konsekwentnie taktycznie. To Tychy miały strzelać, ale nie strzelały, więc my je wyręczyliśmy. Mieliśmy mecz pod kontrolą. Bramkarz nasz wykazał się kunsztem. Podhale to całkiem inna drużyna niż przed rokiem. Dzięki temu, że wreszcie budowana była tak jak powinna być budowana, czyli od tyłu. Szukaliśmy bramkarza i mamy go. To między innymi dzięki jego wyśmienitej grze nowotarskie Podhale jest w czołówce drużyn PHL. W dotychczasowych dziesięciu meczach obronił 95,44% strzałów. Lepszy od niego jest tylko Przemysław Odrobny - 96,30%. Dlatego Raszka dostał nawet powołanie do reprezentacji kraju. Póki co nie ma jeszcze polskiego paszportu, ale w meczach towarzyskich może być sprawdzany. Jego paszport jest w gestii prezydenta. Nie wiem czy my mamy na to jakiś wpływ. U nas wszystko trwa długo. Uznanie w oczach selekcjonera znalazł także Patryk Wronka. Będzie miał okazję sprawdzić się na wyższym poziomie niż liga. Nie ma najlepszych warunków fizycznych, ale jazda, głowa, ręce i kij przemawiają na jego korzyść.

- Mało tracimy goli, ale też mało zdobywamy – kontynuuje analizę Jacek Kubowicz. – To było widać nie tylko w meczu z Jastrzębiem. Kibice twierdzili, iż zbrakło naszym sił, ale tego zdania nie podzielam. Zginęliśmy od własnej broni. Jastrzębianie zamurowali tyły, a więc zrobili to, co nam przynosiło wygrane w poprzednich potyczkach. Musimy zdać sobie sprawę, że u siebie tak grać nie możemy, teraz, gdy rywale zrozumieli, że z Podhalem trzeba się liczyć. Zdobyte przez nas punkty nie były przypadkowe. Teraz każdy przyjeżdżający do nas wie, że trzeba zagrać od tyłu. Niestety nasza gra pozycyjna, konstruowania akcji, nie jest zbyt dobra. Naszym atutem jest gra z kontry. Przy takim ustawieniu, gdy Jastrzębie zdobyło szybko bramkę, pilnowało wyniku. Odrobny bronił nieźli, ale mówiąc szczerze, to nie wypracowaliśmy sobie czystych sytuacji bramkowych, żeby go porządnie sprawdzić. Raszka miał dużo więcej pracy. Naszą kolosalną bolączką jest gra w przewadze. Ciut zagrażaliśmy bramce, ale strzały spod niebieskiej linii nie robiły wrażenia na golkiperze przeciwnika. Nie powiem, że graliśmy źle, ale bez goli nie da się wygrać. Igor Omeljanenko strzelał ze słabszymi drużynami, ale też w takich meczach trzeba umieć strzelić. A wiemy, że nie wszyscy to potrafią. Po zatruciu musi przyjść do siebie. Co mnie u niego uderza, to świetna jazda na łyżwach. Przydatna jazda, nie taka bez głowy. Dobrego gracza poznaje się po tym jak jeździ, gdy ma krążek na kiju. Gdy dostaje „gumę”, to przyspiesza, z 50 na 80 km/h. W przeciwieństwie do naszych hokeistów, którzy jadą szybko bez krążka, a zwalniają, gdy go dostaną. Jeśli jeszcze wyrośnie przed nimi przeciwnik, to jadą jeszcze wolniej 30 km/h. Przy takiej jeździe jak Igor jest możliwość kiwnięcia przeciwnika, łatwo objechać go, przepuścić krążek pod nogą, kijem, przygotować sobie teren do strzału. Przydatny gracz drużynie.

Stefan Leśniowski

Zobacz więcej na

Zobacz pełną wersję podhale24.pl