05.09.2010, 10:50 | czytano: 2493

Ramię pręż, słabość krusz, czyli nowotarscy kadeci na obozie w Niedzicy (zdjęcia)

Zdj. Piotr Dobosz
Nie w murach szkoły, a podczas apelu w ośrodku wojskowym w Niedzicy sześć klas mundurowych z Prywatnego Liceum Ogólnokształcącego im. Jana Venuleta w Nowym Targu przywitało rok szkolny.
Po raz kolejny 98 kadetów z klas wojskowych i policyjnych LO przy ul. św. Katarzyny rozpoczęło wrzesień od ciężkiej zaprawy na obozie kondycyjno-szkoleniowym w ośrodku należącym do II Korpusu Zmechanizowanego z Krakowa. Pod okiem trzech żołnierzy, wyznaczonych przez dowódcę 5. Batalionu Dowodzenia im. gen. Stanisława Hallera z podkrakowskiej Rząski - jednostki patronackiej nowotarskiej szkoły - oraz swoich nauczycieli, i w myśl zasady „ramię pręż, słabość krusz”, uczą się tego, co każdy żołnierz i policjant wiedzieć powinien. Oczywiście główny nacisk położony jest na sprawność fizyczną.
Dzień kadeci zaczynają o godz. 6 od 45-minutowej zaprawy, w której uczestniczą też wszyscy żołnierze-szkoleniowcy i szkolni nauczyciele wf-u. Są biegi i ćwiczenia, po których niejeden „ma już dość”, jednak do formy wraca szybko po regenerującym siły śniadaniu. A co potem? Najpierw apel, po nim zajęcia do 14, czyli do obiadu, potem kolejne zajęcia aż do 19. I choć zdawać by się mogło, że po tak intensywnym dniu siły już na nic nie wystarczy, to najwyraźniej rozumowanie takie okazuje się błędne. Młodzi ludzie znajdują ją na kolejne 2-godzinne zajęcia sportowe, tym razem już lżejsze, ot, choćby na grę w siatkówkę. Były też biegi przełajowe, mające na celu wyłonienie najlepszych szkolnych biegaczy.

Cisza nocna zapada - zgodnie z regulaminem obozu - o 22, nigdzie jednak nie jest powiedziane, że nic jej nie zmąci… Podczas trwającego od środy do niedzieli, 5 września obozu, kadeci dwukrotnie wyrywani byli spod kołdry. Raz - na nocny marsz, raz - gdy kadra obozu ogłosiła alarm przeciwpożarowy.

A czego uczą się nowotarscy mundurowi? Najpierw musztry - indywidualnej i zbiorowej. Na nią główny nacisk kładzie się podczas szkolenia w klasach pierwszych, bo starsi radzą z nią sobie już doskonale, w ich przypadku mówić bardziej można o „szlifowaniu” pewnych elementów. Ponadto topografii, regulaminu wojskowego i policyjnego, systemu powszechnego ostrzegania i alarmowania - np. zasad postępowania w przypadku pożaru, udzielania pierwszej pomocy na polu walki, wspinaczki. Nie brak szkoleń, mających na celu nauczenie młodych ludzi patrolowania terenu z bronią - oczywiście bez ostrej amunicji - oraz zawodów w stylu: która grupa pierwsza dotrze do rannego, zagubionego w lesie spadochroniarza i przetransportuje go do bazy - oczywiście bez noszy, te kadeci muszą skonstruować sami. W przerwach między zajęciami praktycznymi jest też teoria. Podczas zajęć kulturalnych mundurowi poznawali np. historię i architekturę Spisza, podczas innych wysłuchali wykładu o agresji wśród młodzieży. A w chwilach wolnych - których za dużo nie ma - uczestnicy obozu zwiedzali niedzicki zamek i elektrownię wodną, pływali statkiem po Jeziorze Czorsztyńskim.

Pięciodniowy obóz kończy się w niedzielę. Czasu na odpoczynek wiele nie było, czego jednak uczestniczący w nim nowotarscy mundurowi, przed którymi szkoła z ul. św. Katarzyny stawia wysokie wymagania, spodziewali się od początku. Jeszcze w czerwcu, przed zakończeniem roku szkolnego, dyrektor Władysław Hnatik zapowiadał, iż od września wymagania te będą jeszcze większe. - Przed studiami w wyższych uczelniach wojskowych, młodzi ludzie zdają test sprawnościowy - mówi dyrektor. - Dlatego pojawi się u nas cała gama zajęć pozalekcyjnych, zwiększających aktywność fizyczną młodzieży, m.in. prowadzonych na basenie w Zakopanem. Wraz z 5. Batalionem Dowodzenia w Krakowie będziemy organizować kursy, dające możliwość ubiegania się o wojskową odznakę sprawności fizycznej. Dotychczasowe kursy: wspinaczkowy, lawinowy, spadochronowy i nurkowania, kończące się zdobyciem certyfikatów, a prowadzone dla chętnych, teraz obejmą wszystkich kadetów. Dzięki tym wszystkim posunięciom realizacja ich marzeń o wojskowym czy policyjnym mundurze będzie w zasięgu ręki.
p/

Zdjęcia: Piotr Dobosz

Zobacz pełną wersję podhale24.pl