14.11.2021, 18:03 | czytano: 4672

Jacek Sowa: Podhalańskich kółek czar… Szczyty jakości

Samochody floty Kegel-Błażusiak rok 1997/ arch. Autora
"Transformacja gospodarcza lat osiemdziesiątych nie ominęła rzecz jasna Podhala, wręcz stała się kołem napędowym gospodarki tego regionu. U boku skostniałych struktur państwowych powstały nowe podmioty gospodarcze, spółki zoo czy joint venture, firmy z kapitałem zagranicznym" - pisze w kolejnym felietonie Jacek Sowa.
Firma Kegel-Błażusiak powstała formalnie w 1979 roku, jednak jej genezy należy doszukać się w rzemieślniczej działalności pani Marii Błażusiak, osoby wielkiej mądrości i pragmatyzmu; matki obecnych właścicieli firmy. Bazując na jej doświadczeniach i fachowej wiedzy krawieckiej, dwaj bracia Marian i Jakub Błażusiakowie rozpoczęli na Podhalu swoje wielkie wyzwanie. Enigmatyczny Kegel (z niem. stożek) identyfikuje się z niemieckim partnerem, niezbędnym wówczas do formalnego założenia tzw. przedsiębiorstwa zagranicznego, ale główny ruch organizacyjno-finansowy został zrobiony w Nowym Targu.
Pierwotnie było to niewielkie przedsiębiorstwo, powstałe na bazie małego zakładu rzemieślniczego, pokonując piętrzące się bariery jeszcze sprzed okresu transformacji ustrojowej. Bracia z biegiem lat mozolnie acz konsekwentnie i rozsądnie je rozbudowywali, aby uczynić nowoczesną i prężnie działającą markę o międzynarodowym zasięgu. Nim upłynęła dekada, odzież robocza trafiła za granicę, a wysokiej jakości ubrania robocze znalazły uznanie wśród personelu zaplecza technicznego czołowych marek samochodowych tj. Volvo, Ford czy Opel. Paradoksalnie, ale typowo dla naszych realiów, dopiero potem trafiły na krajowy rynek…

Lawinowo wzrastająca liczba używanych samochodów, sprowadzanych z zachodu Europy, spowodowała ogromny popyt na akcesoria motoryzacyjne, w tym także pokrowce na fotele samochodowe. Na Podhalu owszem, szyto takie wyroby, ale głównie z kożuchowych odpadów tzw. futrzaki, co nie było ani tanie ani pachnące, toteż nie był to szczyt marzeń przeciętnego posiadacza upragnionych czterech kółek. Sięgnięto zatem po zgoła inny produkt: cienkie, ale w miarę mocne i łatwe w praniu pokrowce ze wzmocnionej bawełny, zamawianej w renomowanej, choć robiącej już bokami łódzkiej fabryce.

Estetyczne wzory pakowano w kształtne foliowe, zapinane na suwak torby z dwujęzyczną instrukcją. Czarno-czerwona Ibiza w paski czy popielate Capri w kolorowe ciapki okazały się strzałem w dziesiątki i niebawem przed szwalnią w baraku na Równi Szaflarskiej zaczęły ustawiać się kolejki akwizytorów. Bracia B&B szybko zareagowali zwiększając potencjał produkcyjny o nowe maszyny i urządzenia, które w 1990 roku zainstalowano w nowej siedzibie przy ulicy Składowej. Dystrybucja pokrowców stała się oddzielnym działem, wyposażonym w nowoczesne (i nie tanie w owych czasach) telefony komórkowe; kto pamięta te ciężkie cegły Motoroli,czy małe Nokie z zestawami głośnomówiącymi? Zakupiono kilkanaście nowiutkich (!!!) samochodów dostawczych Mercedesa, a kadra kierownicza dostała do dyspozycji operacyjne osobówki, w tym VW Golfy, z których jeden po kilku tygodniach padł łupem bandy pruszkowskiej…

/Firmowy Mercedes na zielonych tablicach/

Każdego dnia z bazy na Składowej wyjeżdżały załadowane towarem białe furgony z dumnie wymalowanym na nadwoziu kolorowym logo z trzema górskimi szczytami, którego autorem był nie byle kto, bo słynny warszawski grafik Andrzej Pągowski.

Flota braci Błażusiaków docierała w każdy zakątek Polski, do hurtowni w Szczecinie, Poznaniu i Wrocławiu, na Śląsku i Podkarpaciu, a syn właściciela hurtowni z podbiałostockiego Wasilkowa, widząc logo K&B wołał: - Tata, tata, Mac Donald przyjechał!

Nowotarskie pokrowce stały się hitem rynkowym; wystawiano je na licznych targach regionalnych i motoryzacyjnych, których wówczas nie brakowało.

/Stoisko K-B na targach motoryzacyjnych w Olsztynie/

Na przygranicznych bazarach na pniu schodziły billige Autositzbezuge, czy lacne autopotiahy, nabywcy ze Wschodu poszukiwali ich na warszawskim Stadionie X-lecia. Przez pewien czas zaopatrywali się tam dwaj przedsiębiorczy młodzieńcy, którzy targali na Dworzec Wschodni ogromne sizalowe torby i za pomocą polskich kierowników pociągu relacji Warszawa-Moskwa wieźli dieszewyje awtoczehły w przedziale służbowym, poza zasięgiem ruskich rekieterów.
Gusty nabywców na pokrowcowy asortyment sprawiły, że zaczęto szyć je z podbiciem laminowanym, czy welurowym, choć kolorowa bawełna nadal była modna, a np. wzór z kotem Garfieldem był przebojem sezonu. Jednak rozwijająca się sieć dealerska i podaż nowych samochodów sprawiły, że coraz nowsze używane samochody wyposażone były w coraz lepszą tapicerkę, często skórzaną lub podobną, co zmniejszyło popyt na pokrowce.

Firma jednak nie zrezygnowała z tej niszy rynkowej; obok tradycyjnych pokrowców na fotele w ofercie są pokrycia ochronne na całe samochody czy też do przewozu naszych czworonogów. Te niewątpliwie gadżety ustąpiły miejsca wysokogatunkowej odzieży roboczej, w którą zaopatrują się zaplecza techniczne niemal wszystkich marek samochodowych a niezliczona sieć indywidualnych warsztatów motoryzacyjnych sobie dziś jakość ubrań roboczych ze znakiem trzech kolorowych górek.

Od ponad 40 lat firma Kegel-Błażusiak tworzy wyroby charakteryzujące się solidnością i trwałością wykonania. Do produkcji wykorzystywane są surowce o najwyższych parametrach jakościowych, oraz nowoczesny, działający w nowoczesnych technologiach zautomatyzowany park maszynowy. Jakość produkcji jest niejako wpisana w filozofię tej firmy. Dzięki ścisłemu przestrzeganiu standardów produkcyjnych, marka utożsamiana jest z produktami posiadającymi międzynarodowe certyfikaty i homologacje.

Produkcja odbywa się obecnie już w czterech zakładach: w Nowym Targu (gdzie mieści się siedziba główna), Ochotnicy, Jabłonce i Limanowej, zaś logistyka prowadzona poprzez nowoczesny, zautomatyzowany magazyn centralny, usytuowany przy węźle autostradowym w Bochni.

Rozbudowano sieć dystrybucyjną, zlokalizowaną we wszystkich większych miastach w Polsce; firma posiada 20 własnych obiektów handlowych. Znakiem czasu jest także posiadanie własnych sklepów internetowych typu e-commerce w Polsce, w Czechach, we Francji, na Węgrzech i Słowacji. To obecnie największy polski producent profesjonalnej odzieży roboczej oraz pokrowców i akcesoriów samochodowych.

Produkty Kegel-Błażusiak trafiają na kilka kontynentów do odbiorców na całym świecie. Charakterystyczne logo nawiązujące do górskich szczytów to jednoznaczna sugestia do wysokiego poziomu wyrobów, które powstały dzięki góralskiemu charakterowi ich twórców; a góry nie uznają kompromisów. Firma mocno wpisała się w motoryzacyjny krajobraz Podhala, pozostając niezmiennie ważnym elementem tutejszej społeczności. Pokoleniowa zmiana nastąpiła jedynie za kierownicą firmy, którą zarządza od pewnego czasu Wojciech Błażusiak, najstarszy wnuk pani Marii…

Jacek Sowa
Może Cię zainteresować
zobacz także
komentarze
Pinki18.11.2021, 18:52
Panie Jacku.
/.../ Ja zaś wiem z wiarygodnych źródeł, że otwarcie firmy polonijnej w tamtych czasach wymagało akceptacji odpowiednich służb. Albo posiadania szwagra w służbach. Z tym szwagrem to chyba wiesz o co chodzi. To co napisałem nie zmienia faktu, że darzę Panów Błażusiaków wielkim szacunkiem i jestem pełen podziwu dla ich osiągnięć.
ja ja ko by ły15.11.2021, 19:44
snickers, pampers czy jak cie tam zwają, ...
mam to ubranie i kombinezon, nie wspominając kurtek pilot i i coalla od ponad 20 lat, może nie tak często używane ale intensywnie, i przetrwały już kupę czasu...
nie robiąc kryptoreklamy, podpisuje się jak MG, pod jakością tych produktów...
ja ja ko by ły15.11.2021, 19:28
W tamtych czasach to był prestiż pracować w tej firmie, flota ze zdjęcia w różnych miejscach kraju robiła wrażenie, nawet w stolicy, gdy pojawiał się vanseller z trzema kolorowymi górkami na " cygarze", z lekkim góralskim akcentem....
Burok15.11.2021, 08:19
Jeszcze farba na artykule nie wyschła a psy ogrodnika już szczekają
Snickers15.11.2021, 06:59
Po co te zachwyty i krypto reklama jak są 100 razy lepsze ubrania robocze innych procentów.
tho.ss14.11.2021, 22:12
Jako dziennikarz ma Pan dostep do zasobów IPN.. polecam sprawdzić nowotarakich biznesmenów.. potem zachwyty.. niektóre tematyepiej przemilczeć..
Jacek Sowa14.11.2021, 19:52
Do 1962 - Jestem ze starej szkoły dziennikarskiej i nie interesują mnie tanie sensacje, rzeczy nie sprawdzone ani teorie spiskowe. Piszę tylko o tym, o czym mam wiedzę, którą staram się pogłębiać i weryfikować. Odsyłam na mojego Fb...
196214.11.2021, 18:36
Panie Jacku.Żeby w tych czasach mieć firmę trzeba było mieć układy z rządzącymi partyjniakami.Napisze Pan coś o ,,układach,, .Np ,,wojas,,?
Może Cię zainteresować
Zobacz pełną wersję podhale24.pl