Na spotkaniu w Szkole Podstawowej nr 1 w Białym Dunajcu przedstawiciele Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad oraz projektanci zaprezentowali trzeci już wariant modernizacji zakopianki na odcinku Szaflary-Zakopane. Choć projekt uwzględnia część wcześniejszych postulatów, mieszkańcy nie kryli oburzenia.
Mówią o braku konsultacji, zbyt dużej ingerencji w prywatne tereny i nieuzasadnionej liczbie skrzyżowań ze światłami. Plan przewiduje dodatkowo wycinkę nawet 800 drzew i wyburzenie czterech budynków.Na sali panowało duże wzburzenie. Mieszkańcy podkreślali, że pany widzą tylko na mapach, a nie wiedzą jak będzie to wyglądało w terenie. Żaden z projektantów nie przyszedł w sporne miejsca i nie przedstawił jak to faktycznie będzie wyglądało i jak bardzo będzie ingerować w prywatne działki. - Jesteśmy zszokowani. Miały być korekty i uzgodnienia, a nikt do nas nie przyszedł. Dowiedzieliśmy się z ogłoszenia kilka dni temu, że jest spotkanie, a dzisiaj, że już wystąpiono o decyzję środowiskową - mówiła Anna Dzierżęga, mieszkanka Białego Dunajca i działaczka Federacji Obrony Podhala, która od wójta i radnych domaga się odrzucenia obecnego projektu i nie wydania decyzji środowiskowych.
Podobne obawy wyraził Tomasz Dzierżęga - Wszystko wcześniej mieściło się w obecnym pasie drogowym. Teraz nagle pojawiają się skrzyżowania, które zabierają ogromne działki. A do głównej drogi trzeba będzie jechać 4-5 kilometrów, bo zrobiono tylko jedno skrzyżowanie z lewoskrętem - mówił.
"To ważna inwestycja, ale musimy słuchać ludzi"
Marcin Gandera, wójt Białego Dunajca, przyznał, że projekt budzi kontrowersje i nie wszystkie rozwiązania są do zaakceptowania.
- Nie chcemy, by mieszkańcy stracili dostęp do swoich działek. Tam, gdzie będzie to możliwe, będziemy wnioskować o zmiany, o przesunięcia inwestycji, mury oporowe, dodatkowe zjazdy. Musimy walczyć o dobro naszych mieszkańców - mówił.
Jednocześnie podkreślił wagę tej inwestycji dla bezpieczeństwa. - Projekt zakłada budowę chodnika na całej długości Białego Dunajca i doświetlenia. To bardzo ważne dla pieszych, zarówno mieszkańców, jak i turystów. Musimy jednak rozważyć realny wpływ sygnalizacji świetlnej na przepustowość. Czekamy na symulacje od GDDKiA - mówił.
Krytyka sygnalizacji świetlnej i obawy o korki
Najwięcej emocji wzbudziła kwestia planowanych czterech skrzyżowań ze światłami. Zdaniem mieszkańców to rozwiązanie pogorszy płynność ruchu i doprowadzi do paraliżu komunikacyjnego.
- Światła nie rozładują korków, tylko je spotęgują. Kolejki będą się przerzucały na drogi dojazdowe - komentowała Anna Dzierżęga. - Myśmy prosili o modernizację w stylu Szaflar: chodniki, oświetlenie, a nie skrzyżowania ze światłami - mówiła.
- Jaki jest sens robić skrzyżowania ze światłami na każdym kroku? Chodzi o usprawnienie przejazdu, a nie jego zablokowanie - wtórował inny mieszkaniec.
Zbyt duże wejście w prywatny teren. Co z rekompensatami?
- Ta koncepcja nie jest dla mieszkańców. Zabieracie ludziom działki, nawet nie przychodząc, żeby to omówić. Mojej ciotce wycinają działkę, bo ktoś sobie zaprojektował skrzyżowanie - mówił jeden z mieszkańców.
- Ziemia na Podhalu nie kosztuje tyle, co gdzie indziej. Jeśli już coś zabieracie, to trzeba za to godnie zapłacić - dodał inny.
Wrócił temat obwodnicy pod Gubałówką
W czasie dyskusji wrócił archiwalny pomysł obwodnicy Białego Dunajca, która miałaby ominąć miejscowość i przebiegać przez wzgórze Gubałowskie, częściowo w tunelu.
- Był taki plan, że droga miałaby iść górą, tunelem pod Gubałówką w kierunku Alei 3 Maja w Zakopanem. To byłby sposób na ominięcie zwartej zabudowy i ocalenie miejscowości - przypomniał starszy mieszkaniec Białego Dunajca.
Co dalej z projektem? Decyzje w rękach samorządu i GDDKiA
Choć projekt został zaprezentowany jako gotowy do decyzji środowiskowej, samorząd zapowiada dalszą analizę i rozmowy z mieszkańcami. Wójt zapewnił, że nie zaakceptuje żadnych rozwiązań, które nie będą w zgodzie z interesem lokalnej społeczności.
- Nie wszystko zależy od nas, ale tam, gdzie będzie to możliwe, wprowadzimy korekty. Chcemy, by inwestycja służyła ludziom, a nie była przeciwko nim - podsumował wójt Gandera.
em/s










