30.03.2017, 16:00 | czytano: 2384

Gubałówka wraca jak bumerang i wzbudza ogromne emocje

Fot. Józef Słowik
ZAKOPANE. Sprawa Gubałówki wróciła po raz kolejny na sesję rady miasta. Tym razem radni mają się zająć przyjęciem wniosku burmistrza o zmiany w planie zagospodarowania przestrzennego pozwalającego na rozwój narciarstwa na tej górze.
Dyskusję rozpoczęła się od ostrego wystąpienia przedstawicieli rodziny Gąsieniców Byrcynów, którzy czują się oszukani przez Polskie Koleje Linowe. W swojej wypowiedzi Bożena Gąsienica Byrycn (na zdjęciu) mocno skrytykowała działania PKL-u, twierdząc, że to właśnie z winy przedsiębiorstwa nie doszło do podpisania wcześniejszej umowy, która pozwoliłaby na uruchomienie trasy narciarskiej na Gubałówce. Według niej i jej córki Klementyny, spółka w ogóle nie stara się rozmawiać z właścicielami działek, a raczej stara się ich skłócić. Obie przytoczyły przykład Harendy, gdzie dogadali się właściciele działek, ale prowadzone były negocjacje a nie „podchody”, jak robi to PKL.
- Dziesięć lat spółka PKL korzystała z naszych gruntów i czerpała z tego korzyści, bez naszej zgody – mówiła Klementyna Hyc.

Na sesji pojawili się też jednak zwolennicy zmian w planie zagospodarowania przestrzennego. Andrzej Gibała z Gubałówki poinformował, że powstało stowarzyszenie, domagające się zmian pozwalających na rozwój narciarstwa na Gubałówce. – My nie będziemy tego blokować – zapewniał wszystkich Gibała.

Część radnych chciała, aby wysłuchać przedstawicieli PKL obecnych na sesji. Wniosek upadł, bo większość radnych uznała, że PKL nie jest wiarygodnym partnerem do rozmów, ponieważ do tej pory nie odpowiedziało już na kilka pism, które wysłał do władz spółki burmistrz Zakopanego Leszek Dorula.

Wniosek burmistrza dotyczący rozwoju narciarstwa trafił pod obrady decyzją przewodniczącego Rady Miasta w Zakopanem Grzegorza Jóźkiewicza. To właśnie on zdecydował, że takimi planami powinna zająć się cała rada. Sam przewodniczący stwierdził, że PKL nie jest wiarygodnym partnerem. W swoim stanowisku burmistrz zaznaczył, że chce rozwoju narciarstwa, ale z poszanowaniem własności, dlatego chciał również, aby decyzję, czy wprowadzać zmiany w planie zagospodarowania przestrzennego obejmującego Gubałówkę podjęli radni.
Przewodniczący rady miasta stwierdził, że zmiany w planie wcale nie powodują, że to PKL musi być inwestorem tras narciarskich.

Ostatecznie po 20-minutowej przerwie i ostrej wymianie zdań pomiędzy radnymi, wniosek burmistrza odrzucono.

js/
zobacz także
komentarze
turbacz31.03.2017, 22:47
A jak ureguluje miasto ten "bangladesz" na gubalówce.?
Zobacz pełną wersję podhale24.pl