20.09.2022, 20:32 | czytano: 9665

Koniec procesu ws. śmiertelnego wypadku "L" na przejeździe kolejowym w Szaflarach. Prokurator żąda dla egzaminatora 3 lat więzienia

Fot. Marcin Szkodziński
Przed Sądem Rejonowym w Nowym Targu zakończył się we wtorek proces w tej sprawie. Strony wygłosiły mowy końcowe. Prokurator Jan Ziemka oraz oskarżyciel posiłkowy mecenas Jan Widacki domagają się takiej samej kary. Obrońca - uniewinnienia.
Wypadek miał miejsce 23 sierpnia 2018 roku o godz. 11:17 na przejeździe kolejowo-drogowym kategorii „D” w Szaflarach. 18-letnia Andżelika zdawała egzamin państwowy na prawo jazdy. Podczas przejazdu przez tory w samochód egzaminacyjny wjechał pociąg. Dziewczyna zginęła na miejscu. Z samochodu zdążył wysiąść egzaminator Edward R., który jest oskarżonym w sprawie.
Prokurator przedstawił sądowi propozycję kary dla oskarżonego. - 3 lata więzienia, zakaz wykonywania instruktora jazdy i egzaminatora na okres 5-ciu lat, zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych na okres 2 lat, podanie wyroku do publicznej wiadomości, obciążenie oskarżonego kosztami postępowania, a także orzeczenie nawiązki dla rodziców pokrzywdzonej po 50 tys. zł - mówił na sali rozpraw prokurator Jan Ziemka.



Zarówno prokurator, jak oskarżyciel posiłkowy w mowach końcowych zarzucali egzaminatorowi niezachowanie należytej uwagi podczas przejazdu przez przejazd kolejowy, a także niezapewnienie bezpiecznego przebiegu egzaminu.

- Oskarżony był egzaminatorem. Jego zadaniem było nie tylko przeprowadzić egzamin państwowy, ale również zadbać o bezpieczeństwo nie tylko samej egzaminowanej, ale również innych uczestników ruchu. Oskarżony miał możliwość zatrzymać pojazd przed torami jednak do tego nie doszło - zaznaczył prokurator Jan Ziemka.



- Egzaminator jest odpowiedzialny za egzaminowanego, za jego działania i w końcu za skutki jego działań. Nie odpowiada tylko wtedy, gdy działania egzaminowanego są świadomie sprzeczne z zaleceniami instruktora, czy egzaminatora. Działania, które podjął ewidentnie wbrew poleceniom egzaminatora. Za inne odpowiada instruktor, a później egzaminator. To oskarżony odpowiada za wybór trasy, za przebieg przejazdu, za stworzenie sytuacji, w której doszło do wypadku. Odpowiada też za to, jak zachował się wiedząc, że nadjeżdża pociąg i sam bezpiecznie opuścił pojazd pozostawiając w nim dziewczynę na pewną śmierć. Miał wyobrażenie jak się musi skończyć wypadek kiedy rozpędzony pociąg wjeżdża na mały samochód osobowy na przejeździe - mówił adwokat Jan Widacki.
Obrońca: Niewinny

Obrońca oskarżonego podczas mowy końcowej wymienił szereg okoliczności oraz błędów innych osób, które przyczyniły się do wypadku. Były to m.in zarośla zasłaniające torowisko oraz znak, źle ustawiony znak, a także błędy maszynisty, który trzeci raz w swoim życiu prowadził pociąg oraz instruktora znajdującego się w pociągu. Mecenas wspomniał także o różnicy roli instruktora oraz egzaminatora.

- Egzaminator nie udziela kursantowi rad zwolnij, pamiętaj, że tam masz znak stopu. Egzaminator jest tylko i wyłącznie po to, żeby wydawać kursantowi polecenia co do kierunku jazdy po to, ażeby ten egzaminowany wykazał się znajomością i poprawnością prowadzenia pojazdu w ściśle określonych przypadkach i ściśle określonych manewrach, które musi wykonać po to, żeby zaliczyć egzamin państwowy. Egzaminatorowi nie wolno udzielić jakiejkolwiek rady kursantowi - zaznaczył mecenas Władysław Pociej, adwokat oskarżonego. - Na ławie oskarżonych zamiast mojego klienta powinien usiąść ten zarządca drogi, czy ten zarządca przejazdu kolejowego, który tych obowiązków nie wykonał sprowadzając w ten sposób śmiertelne zagrożenie już nie tylko dla tego pojazdu, ale dla wszystkich innych pojazdów, które tym przejazdem się poruszały. Na ławie oskarżonych winien również zasiąść maszynista - kursant, a przede wszystkim powinien siedzieć tutaj i odpowiadać instruktor maszynisty znajdujący się w jego kabinie - dodał.

Do winy nie poczuwa się także sam oskarżony Edward R., który razem z obrońcą domagają się uniewinnienia.

ms/
Może Cię zainteresować
zobacz także
komentarze
Trener22.09.2022, 02:10
Szczerze powiem ze ogromnie współczuje rodzicom, bo ktoś kto ma dzieci zdaje sobie sprawe z wielkości tej tragedii. Pan egzaminator ani na chwilę nie okazał skruchy i nie przeprosił. W normalnych warunkach każdy nauczyciel, instruktor, trener pracujący z młodzieża ponosi pełna odpowiedzialność za podopiecznych. I byłby srogo sądzony. Nie ma tłumaczenia, że on tylko przeprowadzał egzamin. To była osoba bez kwalifikacji więc to instruktor i egzaminator który z nią jedzie, ponosi za nią odpowiedzialność. Koniec tematu. /.../
Trzymam kciuki za sprawiedliwy wyrok..
Sietniok21.09.2022, 14:51
Uniewinnienie się należy jak najbardziej.
JUSTYNA21.09.2022, 14:43
?Egzaminator nie udziela kursantowi rad zwolnij, pamiętaj, że tam masz znak stopu. Egzaminator jest tylko i wyłącznie po to, żeby wydawać kursantowi polecenia co do kierunku jazdy po to, ażeby ten egzaminowany wykazał się znajomością i poprawnością prowadzenia pojazdu w ściśle określonych przypadkach i ściśle określonych manewrach, które musi wykonać po to, żeby zaliczyć egzamin państwowy." Czyli wg to co powiedział obrońca powinnam kilkanaście lat tu iść do sądu po tym jak wymyśliłam pierwszeństwo na drodze i egzaminator wcisnął hamulec i mnie uwalil.
Xyz21.09.2022, 13:54
Szkoda że oskarżony widzi jako winnych wszystkich oprócz siebie. Może winnien być tez projektant torów i robotnicy którzy te tory zbudowali. Zostawil dziewczynę na pewną śmierć sam ratując swoj tyłek nie myśląc o niej. Żadna rekompensata nie wróci życia młodej dziewczynie. Bardzo współczuje rodzinie.
Temida21.09.2022, 08:53
Jak najbardziej powinien iść siedzieć. Mówi, że jest ojcem, dziadkiem, to gdzie była jego empatia do rodziny zmarłej w początkowej fazie procesu? Głupio się podśmiewywał do kamer i zdjęć, nie było żadnej skruchy i tu w moich oczach przepadł, bo na początku mu współczułam, ale zobaczyłam zwykłego bezdusznego cynika. Jaki maszynista? Przecież pociąg nie stanie w miejscu jak samochód. Zapewne przed przejazdem mrugało czerwone światło, to chyba wiedział, że pociąg się zbliża, wymyślają żeby tylko odsunąć od niego jego ewidentną winę. Ona nie była kierowcą i za nią odpowiada instruktor lub egzaminator. Wystarczyło odpiąć jej pasy i powiedzieć uciekaj, a nie samemu spieprzyć jak szczur zostawiając biedną dziewczynę na pewną śmierć.
Zbyszek21.09.2022, 08:24
Powinien siedzieć i to nie 3 lata. Linia obrony jak zawsze na kasę. Osoba zdająca nie ma prawa jazdy, jest tylko po kursie i w czasie egzaminu to egzaminator odpowiada za bezpieczeństwo. Jest ewidentnie winien jej śmierci w dodatku umyślnej. Jak każdy egzaminator starał się wyżyć, pokazać jaki to on jest ważny, nadczłowiek.

Po zawieszeniu swojego prawka powinien ponownie zdawać egzamin bo wydaje mi się, że nie potrafi się bezpiecznie poruszać po drogach.
korektor20.09.2022, 22:31
Jak to ? Maszynista nie ma procesu ? Opublikujcie nagrania dźwiękowe z pomieszczenia maszynistów. Insruktor wydał polecenie jazdy przez ten przejazd czy został uprowadzony przez kursantkę?
Polak20.09.2022, 22:08
Chyba po 500 tyś zł A nie 50 tyś zł. Powinien iść siedzieć
Bogdan20.09.2022, 21:50
Za mało :(
Mam to w wielkim poważaniu20.09.2022, 21:39
Dobra dobra "obrońco" egzaminator potrafi przerwać jazdę bo masz za wysokie obroty silnika , lub zatrzymasz się o 3 cm za blisko linii . A w sytuacji gdzie jest zagrożenie życia ( skrzyżowanie , przejście dla pieszych , przejazd kolejowy ) powinien zachować czujność i brać odpowiedzialność za egzaminowanego bo on jest tylko po kursie a nie jest kierowcą . A nie zakreślać na liście co ma zrobić a później odpoczynek .To egzaminator ma mieć oczy nawet w. D**** i jak tylko zauważy że jazda osoby może sprawić jakieś zagrożenie natychmiast zareagować a nie czekać żeby się dobrze nagrało ... Nie pozdrawiam egzaminatora który patrząc się na mnie dopuścił do wymuszenia pierwszeństwa i jazdy pod prąd w okolicach sp nr 2 w nowym targu :-/ bezczelnie patrzył się na mnie , gdybym nie zatrzymał pojazdu to doszło by do kolizji a egzaminator miał to oczywiście tam gdzie zawsze , czekał do końca sytuacji , papierek sobie wypisał i jak by się nigdy nic nie stało
Może Cię zainteresować
Zobacz pełną wersję podhale24.pl