FELIETON. "W Krzywej Arenie było lekko i prawie przyjemnie, a zawodnicy z uśmiechem mijali się przy urnie. Ponoć w następnej rundzie rozgrywek ma to być standard?" - komentuje w sportowym emploi ostatnią sesje Rady Miasta Nowy Targ, Jacek Sowa.
Srodze zawiedli się kibice, którzy oczekiwali emocji, oglądając w Krzywej Arenie finał miejskiej ligi podwórkowej.Zawody były przydługawe, z powodów regulaminowych wszystkie ważne interwencje były poddawane analizie VAR, któremu na ręce patrzyli solidarnie reprezentanci uczestników tego turnieju.
Jak było do przewidzenia, miejsce na najwyższym podium zajął błyskotliwy lider, sprawnie rozprowadzony przez kapitana drużyny Garbarni, który tego dnia dzielił i rządził na boisku. Miejsca, dotąd okupowane przez hegemona rozgrywek, sprawiedliwie rozdzielono między ograne już w boju lokalne ekipy, stanowiąc konglomerat młodości i energii City oraz doświadczenia i rutyny United.
W Krzywej Arenie było lekko i prawie przyjemnie, a zawodnicy z uśmiechem mijali się przy urnie. Ponoć w następnej rundzie rozgrywek ma to być standard?
"ciąg dalszy zapewne nastąpi"
Jacek Sowa




