27.06.2016, 20:24 | czytano: 1154

Kolekcja sów Ludwika Freya (zdjęcia)

Fot. Joanna Dziubińska
SZCZAWNICA. Wyjątkowo świąteczny charakter miał wernisaż najnowszej wystawy w „Krzywej Jabłonce”. W pienińskiej galerii otwarta została wystawa zatytułowana „Sowy – symbol mądrości?”, będąca ekspozycją fragmentu kolekcji sów, zgromadzonej przez profesora Ludwika Freya.
Właściciel zbioru, emerytowany profesor Instytutu Botaniki Polskiej Akademii Nauk w Krakowie, jest osobą doskonale znaną w Szczawnicy; ze spotkań promujących jego książki popularyzujących florę , jak „Poezja traw” czy trzy kolejne części „Tryptyku pienińskiego” („Opowieści o roślinach Pienin, „Atlas roślin pienińskich”, „Kwiaty ogrodu pienińskiego”), z wystaw fotograficznych oraz fotograficzno – hafciarskich prezentowanych wspólnie z żoną Wiesławą, ale najbardziej z gawęd przyrodniczych umieszczanych co miesiąc w gazecie „Z Doliny Grajcarka” w cyklu „Z notatnika botanika”. W tym roku mija dziesięć lat tej zgodnej, bezinteresownej, a przede wszystkim podnoszącej stan wiedzy naukowej czytelników, współpracy.
Właśnie od uczczenia tego jubileuszu rozpoczęto świętowanie w „Krzywej Jabłonce”. Dyrektor Miejskiego Ośrodka Kultury Piotr Gąsienica, wydawca „Z Doliny Grajcarka”, złożył Panu Profesorowi serdeczne podziękowania za lata pracy w miesięczniku oraz pogratulował wspaniałej wystawy, po raz pierwszy prezentowanej poza jej krakowską, domową siedzibą. Wręczył także prezent, kolejną figurkę sowy do kolekcji, ze względu na brak miejsca do ekspozycji - niewielkich rozmiarów. Do życzeń i gratulacji dołączyła się redaktor naczelna gazety Alina Lelito, a następnie wspólnie z Panem Profesorem zdmuchnęli świeczki z jubileuszowego tortu, ufundowanego przez MOK. Zebrani spontanicznie zaśpiewali „Sto lat”, jako najlepszą zapowiedź dalszej współpracy profesora Freya z naszą gazetą. Była także chwila na wskrzeszenie wspomnień, jak to się zaczęło, a zaczęło się od… Józefa Szalaya, dokładniej od jubileuszowego tekstu z okazji 130. rocznicy śmierci, napisanego do „Grajcarka” przez Pana Profesora. Biorąc pod uwagę, że właśnie obchodzimy w Szczawnicy Rok Szalayowski, z okazji 140. rocznicy śmierci założyciela i patrona naszego uzdrowiska, wspaniale się ta uroczystość wkomponowała w tzw. moment dziejowy.

Podczas spotkania swój wiersz pt. "Sowy" odczytał Andrzej Dziedzina Wiwer - szczawnicki poeta i gawędziarz, a przy tym przewodnik beskidzki i znawca pienińskiej kultury. 

Po niespodziance, przyszedł czas na zapowiedziane atrakcje – wykład Pana prof. Ludwika Freya na temat swojej sowiej pasji. Prelegent rozpoczął od przybliżenia samej problematyki: opowiedział o anatomii, występo-waniu, gatunkach i zwyczajach życiowych sów. Wspomniał o ich historycznym odbiorze w różnych krajach i kulturach; o ich obecności w Biblii, literaturze pięknej i mitach; o ich symbolice. Sowy były np. czczone w starożytnych Atenach, jako zwierzęta przypisane bogini mądrości Atenie, ale niemal wyklęte i utożsamiane z czarami i szatanem w czasach średniowiecza. Sowy szanowano za ich specyficzny, „inteligentny” wygląd - układ oczu i dzioba podobny do ludzkiej twarzy, ale też i bano się ich głosu, odbieranego jako zapowiedź nieszczęścia i śmierci. Sowy stały się wreszcie wdzięcznym tematem dla sztuki, a ich podobizny ozdabiały architekturę w wielu miastach świata. Ich figurki, rysunki, obrazy pojawiają się w każdej kulturze i w każdych czasach. W tych nam współczesnych można spotkać je jako gadżety, ozdoby, motywy i wzory.

Właśnie od zainteresowania się nimi i przypadkowego nabycia w 2004 roku maleńkiej sowiej figurki rozpo-częło się zbieractwo sów Pana Profesora. W kolejnym roku osamotniona figurka zyskała towarzyszkę, potem ktoś życzliwy podarował następną i tak to się zaczęło. Obecnie kolekcja Profesora Freya liczy blisko 600 samych figurek i drugie tyle różnych innych sowich eksponatów. W „Krzywej Jabłonce” znalazło się ich kilkadziesiąt, zebranych w kilka charakterystycznych grup. Jest wśród nich „rada starszych” – pierwsze egzemplarze w kolekcji, są sowy szklane, miniaturki, futerkowe, woskowe, drewniane, z muszelek, ceramiczne, uczone w biretach i na choinkę. Są sowie piękności i koszmarki. Są sowy użytkowe – zegary, skarbonki, biżuteria i przed-mioty codziennego użytku z motywem sowy: ręcznik, ściereczka, torba na zakupy, kubki, podkoszulek, poduszka. Są i prawdziwe dzieła sztuki: sowy wyszywane haftem krzyżykowym przez żonę pan profesora, panią Wiesławę Frey oraz prace artystów pienińskich: „Sowa jarzębata” – rysunek piórkiem Krystyny Kolkowicz, „Sowa płomykówka” – akwarela śp. Franciszka Kolkowicza, „Sowa czorsztyńska – rysunek Stanisława Góreckiego, pastelowa „Sowa tańcząca” Elżbiety Adamczyk czy „Puchacz z profilu” – płaskorzeźba śp. Henryka Zachwiei. A także wiele, wiele innych.
Po pasjonującym wykładzie profesora Ludwika Freya gospodyni galerii Joanna Dziubińska zaprosiła wszystkich zebranych do indywidualnego odkrywania ptasich okazów oraz do degustacji, jak zawsze przepysznych, domowych specjałów. Wystawa będzie prezentowana w galerii „Krzywa Jabłonka” przez miesiąc. Naprawdę, warto ją obejrzeć!

Alina Lelito, fot. Joanna Dziubińska
zobacz także
Zobacz pełną wersję podhale24.pl