24.04.2020, 16:26 | czytano: 1679

Samochodem po Ameryce (32) - Więzienie w Yumie i Wydmy Cesarskie (zdjęcia)

zdj. Michał Adamowski
"Kolejna wyprawa do USA powoli dobiega końca. Z Phoenix kierujemy się z powrotem na zachód, aby powoli dotrzeć do Los Angeles i lecieć do Polski, ale przede mną jeszcze kilka dni zwiedzania. Pierwszy przystanek - Yuma" - kontynuuje swoją opowieść z podróży Michał Adamowski.
Jedziemy wzdłuż granicy z Meksykiem, totalne pustkowie. Po drodze mijamy w zasadzie tylko same farmy, gdzie hodowane są krowy. Zapachy okropne. Nawet wyłączenie wentylacji nie wiele daje. Po trzech godzinach spokojnej jazdy dojeżdżamy do miasteczka położnego zaraz przy granicy.
Podobno Yuma to najbardziej słoneczne miejsce na ziemi. Tak było i tym razem. Choć był to koniec listopada było jeszcze bardzo ciepło. Samo miasto do zaoferowania ma niewiele, ale koniecznie chciałem zatrzymać się w więzieniu terytorialnym, które jest dzisiaj przerobione na muzeum.

Więzienie jest niewielkie, ma blisko 150 lat, ale jak informują przewodniki więziono tutaj najgroźniejszych bandytów z czasów "gorączki złota". Cele są bardzo dobrze zachowane, większość z nich z powodu upałów jakie panują na tym obszarze była tak zbudowana, aby zapewnić maksymalną ilość świeżego powietrza posiadała wejścia z dwóch stron. Gdy przychodziły chodne dni, było w nich przeraźliwe zimno. Ale nie wszystkie cele zapewniały więźniom tak “komfortowe” warunki. Były też takie, które nie posiadały żadnych okien, w tym słynna ciemna cela, która była niemalże jak jaskinia. Skazany, który tam trafił, nie widział światła dziennego nawet przez dwa miesiące. Jedzenie podrzucano mu przez niewielki otwór w drzwiach, nie było tam toalety, wody, a gdy skały nagrzały się, w środku panowała bardzo wysoka temperatura. Więźniowi spali na podłodze.

Z terenu więzienia bardzo dobrze widać rzekę Colorado nad którą przebiega stary, stalowy most kolejowy. Nakręcono tutaj sporo filmów. Między innymi "Trzech Muszkieterów" i oczywiście sporo westernów.

Z Yumy jedziemy do San Diego, ale po drodze zatrzymujemy się jeszcze na Wydmach Cesarskich. Jest to olbrzymi obszar rekreacyjny, gdzie w czasie wolnym tysiące Amerykanów spędza tutaj swoje wakacje korzystając z możliwości wjazdu na nie na swoim sprzęcie Off-Road. Po wykupieniu odpowiedniego zezwolenia, można legalnie szaleć po niemalże ich całym obszarze.

Wieczorem dojeżdżamy do San Diego, które jest naszym ostatnim przystankiem przed powrotem do domu.

Michał Adamowski
zobacz także
Zobacz pełną wersję podhale24.pl